ORYGINALNY: DobryKlik.plKLIK DLA ZWIERZAKÓW: PsiKlik.plKociKlik.pl

PsiKlik.pl

Przyczyń się do przekazania 5gr. Kliknij w cegiełke na stronie głównej Pomagamy pieskom codziennie

Piku, Pikulinka, Pikulec, Piksel. Pi. Pi spotkała swoją obecną opiekunkę niemal 11 lat temu. Porzucona w schronisku "bo nie opłaca się leczyć", Obolała, gryząca. Kolejne diagnozy.

Rzepki. Hipoplazja móżdżku. Zdeformowane łapki. I wreszcie - zwichnięcie kręgów. Tyle problemów w jednym małym ciałku...

Wtedy wygrała walkę - pomogły dwie operacje, rehabilitacja, ćwiczenia. Pi dostała ponad 10 lat dobrego życia. Jeździła na wycieczki, na zloty, pływała w morzu, biegała i bawiła się z kumplami. Teraz dopadła nas przeszłość...

Puścił implant i Pi ma znowu zwichnięcie kręgów. Cierpi. Ma niedowład. Potrzebuje pilnej operacji, a potem rechabilitacji. Ktoś zapyta może - czy opłaca się ratować starszego psa? Pi już raz słyszała to pytanie - 11 lat temu od swoich pierwszysch opiekunów, kórzy oddali ją do schroniska...

A czy można przeliczyć jakiekolwiek życie na pieniądze? Wiemy, widzimy, że Piku chce żyć, że ciągle chce biegać i się bawić. To chyba wystarczajacy powód by o nią zawalczyć...

Pomóżcie nam ukraść dla Pi jeszcze kilka lat szczęśliwego życia. Bez waszej pomocy to się nie uda.


PsiKlik.pl postanowił wesprzeć Pi zbiórką na 1000 zł

Klikając każdego dnia odsłaniacie obrazek, każde jego pełne odsłonięcie to 5 groszy,
które zasili zbiórkę.

Każdy z Was może także pomóc indywidualnie, wpłacając dowolną kwotę na cel.

632.35 zł (63%)
WSPOMÓŻ




Zrealizowane zbiórki:



Pomagaj psom leczymy psy

Kochani! Nadal trwa walka o zdrowie i życie Diany - znalezionej w polu ze związanymi łapkami w tragicznym stanie.

Niestety, jej stan nie uległ zmianie, ciągle trwa diagnostyka, ciągle szukamy przyczyny dlaczego nie wstaje. Obawiamy się, że może to być polineuropatia, w przypadku tej choroby niestety rokowania nie są optymistyczne. Czekamy na test wykluczający miastenię, niestety na wynik czeka się nawet do 3 tygodni.

Diana dostaje obecnie antybiotyk i steryd, bierze leki na tarczycę. Codziennie jest rehabilitowana.

Diana jest bardzo wdzięcznym, przyjaznym psiakiem, ogromnie potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Na szczęście ma apetyt, je i pije normalnie. Robimy wszystko co w naszej mocy i mocy lekarzy, żeby wyzdrowiała ale nie wiemy jaki będzie wynik tej walki.

Prosimy o pomoc i szansę dla niej!

DobryKlik.pl zebrał dla Diany kwotę  1006,05 zł





Pomagaj psom leczymy psy

Chciałeś mnie udusić? A ja tak bardzo Cię kochałam właścicielu.

Kolejny raz brak słów. Bubę zobaczyłam pierwszy raz około 4 miesiące temu, prosiliśmy o pomoc w jej zlokalizowaniu i złapaniu. Jej stan był tragiczny co widać było gołym okiem - wychudzona z trytytkami na szyi. Ale była tak przerażonym psem, że od razu uciekała. Wszystkie metody wyłapania zawodziły. Aż stał się cud, dostaliśmy telefon od Pana Kamila, że Buba weszła do nich na podwórko. Reakcja natychmiastowa, jedziemy, udało się wyłapać. Jest z nami! Teraz dopiero naszym oczom ukazuje się dramat. Buba ma na szyi tak mocno zaciśnięte trytytki, że aż ma problem z jedzeniem. Opaski wrosły się w ciało... Fetor rozkładającego się ciała jest straszny. Cieszcie się, że zapachu nie damy rady przekazać w zbiórce..

Wszędzie ropa i gnijące, rozkładające się ciało na szyi. Weterynarze zrobili co mogli, wycięli z ciała plastik, przepisali antybiotyki. Dodatkowo Buba jest cała w kleszczach.

Buba jest bardzo słaba ale zrobimy wszystko aby już nigdy nie zaznała takiego okrucieństwa. Czeka nas bardzo długi okres rekonwalescencji. W dodatku jest w trakcie cieczki. Wkrótce by się gdzieś w polach bidulka oszczeniła. W późniejszym czasie zostanie wysterylizowana, ale najpierw musimy zająć sie szyją.

Pomóżcie nam, prosimy.

DobryKlik.pl zebrał dla Buby kwotę  1219,63 zł





Pomagaj psom leczymy psy

Joszko to 4-letni dog, który trafił pod opiekę Dożej Skarbonki - wielki, łagodny, cierpliwy przytulak.

Chłopak w nasze ręce trafił w stanie dużego zaniedbania:

– amputowany w połowie wysokości ogon – wygojony;

– złamany palec na tylnej łapie w stanie zapalnym;

– diamentowe oko do operacji, wywinięta powieka nie licząc stanu zapalnego oczu z powodu zaniedbania i brudu;

– duży niedosłuch z powodu stanu zapalnego uszu;

– liczne narośle na skórze i ogromne modzele na łokciach;

– nieprawidłowe poruszanie się – problemy z tylnymi łapami, które wymagają konsultacji ortopedycznej, którą podejmiemy natychmiast, jak poprawi się stan ogólny psa.

Stowarzyszenie potrzebuje pieniędzy na zapewnienie mu badań, leczenia, opieki, karmy. Prawdopodobnie chłopca czekają drogie i skomplikowane badania ortopedyczne, operacja oczu i łap.

DobryKlik.pl zebrał dla Joszko kwotę  1023,30 zł





Pomagaj psom leczymy psy

Facebook aż zawrzał kiedy pojawiła się informacja o psie z połamanymi łapami, który nie otrzymał stosownej pomocy i w cichutkim cierpieniu czeka na zlitowanie. Niestety, post udostępniany był szeroko, współczucia było wiele, ale sytuacja psa była wciąż taka sama.

Wielu by chętnie pomogło, ale kwestie finansowe w takich przypadkach, niestety, wiążą ręce. Nasze konto jest obarczone długami, ale nie mogliśmy dłużej czekać bezsilnie. W niedzielę nasze inspektorki pojechały po psa do małej wsi niedaleko Sieradza.

Na miejscu okazało się, że lokalny weterynarz, założył psu prowizoryczne opatrunki, ale to niewiele zmieniało, bo kości nie były złożone. Należało zacząć od zrobienia zdjęć, a skomplikowane, przemieszczone złamania w bardzo niefortunnych miejscach, wymagały poważnej operacji obu łapek przednich.

Ponieważ do złamań doszło kilka tygodni wcześniej, czas miał tutaj bardzo istotne znaczenie i już w poniedziałek odbyła się operacja. Fachowo - osteosynteza śródszpikowa kości promieniowych obu przednich łap. Operacja trwała długo, dłużej niż zakładali lekarze, ponieważ mięśnie i ścięgna były mocno przykurczone ze względu na czas jaki minął od złamania. Bardzo skomplikowany zabieg, zakończył się sukcesem.

Alex, bo psiak tak ma na imię, to jeszcze młody, około dwuletni psiak, przed którym całe życie. Pozostawienie go bez pomocy byłoby wyrokiem, albo w najlepszym razie trwałym kalectwem.

Ze względu na miejsce i rodzaj uszkodzenia, a także czas jaki minął od samego zdarzenia, każda łapka została zespolona inna metodą.

Dziś odbyła się wizyta kontrolna, która, niestety, nie przyniosła nam dobrych wieści. Jedna łapka musi być reoperowana. Niestety Alexik nieświadomie działa na własną zgubę i kiedy nikt nie patrzy, uporczywie układa łapkę w pozycji, która niszczy cały wysiłek weterynarzy. Piesek otrzymuje leki, ale takie zespolenia to zawsze dyskomfort i zwierzaki nie zawsze podporządkowują sią zaleceniom, nieświadomie przedkładając komfort i wygodę nad zdrowie :(

Operacja zaplanowana jest na piątek, a to nawet jeśli wszystko dobrze pójdzie nie będzie ostatni zabieg. Do tego Alexa czeka długa i, niestety, kosztowna rehabilitacja, koszty utrzymania w hotelu i specjalistyczna karma dla rekonwalescenta. Kwota, o którą prosimy prawdopodobnie zostanie przekroczona, ale nic nie ma znaczenia jeśli chodzi o życie zwierzaka.

Bez naszej pomocy wspólnej pomocy piesek nie miałby żadnych szans. Bez Was, my sami, nie możemy nic. Taka kwota jest dla nas nieosiągalna. Porwaliśmy się na pomoc mimo, iż nie było nas na nią stać. Najważniejsze jak zawsze było życie kolejnego uratowanego zwierzaka. Za każdym razem mogliśmy na Was liczyć i wierzymy, że i teraz wspólnie pomożemy Alexowi.

Pamiętajcie, że nasza Organizacja działa całkowicie na zasadach non profit. Nie otrzymujemy 1% ani żadnych dotacji, a wszyscy nasi członkowie to wolontariusze.

DobryKlik.pl zebrał dla Alexa kwotę  1203,40 zł





Pomagaj psom leczymy psy

Posypały się kolana naszym zwierzakom... Trwa zbiórka Iwana, Bati, teraz czas na Grabcię. Co zrobić, przecież nie możemy pozwolić, żeby żyła z bólem czy dyskomfortem.

Zacznijmy jednak od początku - Graba to nieduża suczka, która właściwie równo 3 lata mieszka w zielonogórskim schronisku. Nikt jej nie szukał, nikt nie chciał jej adoptować... A ona jest fantastyczna! Mimo średniego już wieku, jest wesoła, przesympatyczna i grzeczna. Każda przechadzka w lesie wywołuje u niej uśmiech, a każda chwila z człowiekiem pełna jest radości.

No właśnie - spacerki... Graba będzie musiała mieć je teraz mocno ograniczone - uszkodziła sobie kolano. Jak i kiedy? Nie wiadomo, po prostu zaczęło dokuczać, a konsultacja ortopedyczna wykazała problem z więzadłem. I jak tu teraz powiedzieć Grabci, że nie może ganiać po lesie, że musi wychodzić na bardzo spokojne i krótkie spacery, żeby nie uszkodzić łapki jeszcze bardziej i żeby nie bolało?

Kolano można naprawić na dwa sposoby - pierwszy, za 800 zł, ale tylko je zaleczymy - usuniemy skutek choroby, a nie przyczynę. Naprawiając kolano porządnie zapłacimy 2000 zł. Mimo ceny, sprawa jest chyba oczywista. Nie ma sensu narażać suczkę na cierpienie pooperacyjne i dochodzenie do zdrowia, żeby było ryzyko kolejnego uszkodzenia stawu.

Nie będziemy owijać w bawełnę - wybieramy droższą opcję, ale bez Was nie damy rady. Tak po prostu. Razem z Grabą liczymy na Wasze wsparcie. Prócz operacji będzie jeszcze przecież rekonwalescencja, może i rehabilitacja, nie wiadomo, ale trzeba się z tym liczyć. Przed nami może i dłuższa droga, i z pewnością niezbyt tania, ale z Wami uda się dojść do celu!

DobryKlik.pl zebrał dla Graby kwotę  1017,65 zł





Pomagaj psom leczymy psy

Borek - bo tak ma na imię, urodził się na wsi. Swoje dwuletnie życie spędził na łańcuchu - tam nikt nie zauważył, że piesek widzi coraz gorzej, dla opiekuna najważniejszy był węch, bo dzięki niemu Borek reagował na wszystko co się rusza.

Wzrok tracił powoli. Wyrok - zaćma, gdy trafił pod naszą opiekę, od razu został przetransportowany do cudownego domu tymczasoweg,o gdzie od prawie 4 miesiący przebywa..

U nas piesek był już ślepy, ponieważ nie potrafiliśmy stwierdzić w jakim stopniu piesek nie widzi, skierowaliśmy go na specjalistyczne badania okulistyczne do przychodni For Animals w Dąbrowie Górnicze,j gdzie Pani dr Dagmara Malinowska postawiła diagnozę - zaćma obu oczu. Ale jest nadzieja, ponieważ Borek ma dopiero 3 lata.

Cudny, bardzo mądry pies, szybko się uczy, zna dużo komend, uwielbia spacery, kocha ludzi, kocha inne psy. Jest bezproblemowy, .bierze udział w różnych psich akcjach, psich spacerach, biegach. Jeździ wszystkimi środkami komunikacji, kocha towarzystwo ludzi, nie lubi być sam, ma lęk seperacyjny, gdy zostaje sam.

W przychodni weterynaryjnej For Animlas wszyscy byli nim zaskoczeni - jego spokojem, jakby rozumiał wszystko, co się do niego mówi.

Niestety, koszty operacji sa ogromne. Operacja jednego oka to koszt 2500 zł! Prze operacja musi byc przeprowadzone specjalistyczne badanie oka - koszt kolejne 350 zł. Obecnie została wystawiona faktura za badanie okulistyczne - 140zł.

Kochani zwierzolubni, wierzymy, że z Waszą pomocą jesteśmy w stanie operować oczy pieska. Bez Was nie będzie nas stać, by opłacić operację zaćmy Borka.

Prosimy pomóżcie sprawić, by świat Borka był nie tylko ciemną plamą. Jest młodym zdrowym pieskiem, który w swoim życiu przeszedł wiele, zaznał wiele bólu i krzywdy z rąk człowieka.

Teraz Borus jest kochany, zadbany, ma wszystko, co jest potrzebne do szczęścia psu. Brakuje mu tylko oczu, które mogłyby go prowadzić dalej przez życie.

DobryKlik.pl zebrał dla Borka kwotę  1569,15 zł





Pomagaj psom leczymy psy

To jest Lola, piękna 5 tygodniowa sunia. Lola jest jednym z jedenaściorga (!) rodzeństwa szczeniąt w typie husky, które urodziły się w tragicznych warunkach bytowych, w związku z trudną sytuacją życiową właściela.

Lolka miała iść do adopcji, ale kiedy była wzięta ze swojego ówczesnego domu okazało się, że coś jest nie tak z jej tylnimi łapkami.

Zdjęcie RTG pokazało, że obie tylnie łapki są połamane i wymagają pilnej operacji, która pozwoli na to żeby Lola mogła normalnie podejść do miseczki z ulubiona pastą dla szczeniąt, żeby mogła się cieszyć swobodnym bieganiem w ogrodzie.

Na chwilę obecną Lola jest na silnych zastrzykach przeciwbólowych. Weterynarz, który prowadzi Lolkę, powiedział, że jest bardzo, bardzo dzielna, gdyż łapki sprawiają jej okropny ból.

Niezawodni zwierzolubni, konieczna jest wasza pomoc - operacja i rehabilitacja, plus koszt transportu Pięknej Loli do kliniki to kwota ok. 2000 zł, która jest poza naszym zasięgiem, jako że utrzymanie naszego towarzystwa jest tylko z datków takich ludzi jak Wy.

Prosimy i tym razem o pomoc. Każda złotówka ma znaczenie. Bardzo prosimy o pomoc dla Loli.


DobryKlik.pl zebrał dla Loli kwotę  1364,85 zł





Pomagaj psom leczymy psiaki

Gucio trafił do nas z uszkodzonym kręgosłupem po potrąceniu przez samochód. Zrobiono RTG z kontrastem, ale ciężko coś zobaczyć, bo Gucio cały zagazowany. Kręgosłup cały nie połamany i nie widać przerwania, wierzymy, że to tylko stłuczenie.

Siku oddaje bezwiednie, czekaliśmy cztery dni na kupę. Miał podawaną parafinę, masowaliśmy brzuszek, zastrzyki, sterydy, witaminy. Ciepłe kąpiele, aby pobudzić jelita do pracy. W końcu się udało jelita ruszyły. Może i stres po urazowy ustępuje.

Na razie biega w pieluchach, konsultacja u ortopedy. Masaż wodny z bieżnia najbliżej mamy w Milanówku, ale to wszystko kosztuje, bez Was nie damy rady. Dlatego bardzo prosimy o wsparcie.

Nie wiemy czy będzie potrzebna operacja, ale wiemy, że psiaki po takich urazach wracają do sprawności fizycznej, chodzą na swoich łapkach. Mieliśmy już takiego psiaka i szczęśliwie po długiej rechabilitacji zaczął chodzić, po mału, a teraz biega i skacze samodzielnie. Wierzymy, że i tym razem sie uda i, że pomożecie Guciowi.

W imieniu małego Gucia prosimy o wsparcie.

DobryKlik.pl zebrał dla Gucia kwotę  1027,70 zł





Pomagaj psom leczymy psiaki

Kiedy byłam bezdomnym psem potrącił mnie samochód i roztrzaskał kręgosłup :( Jestem sparaliżowana. Uniknęłam uśpienia.

5 lat temu przyleciał do mnie ze Stanów wózeczek zrobiony na specjalne zamowienie, dostosowany do mnie i mojego trybu życia. Patrzyli na mnie z litością i żalem, że mnie tak męczą. Powinni uśpić, a nie jeszcze każą na wózku jeździć. Powariowali.... Przecież pies inwalida nie powinien żyć. Będzie nieszczęśliwy. Zostawię to bez komentarza.

Ile na tym wózku zrobiłam km to nie jestem w stanie zliczyć! Nie jeden zdrowy pies by mi pozazdroscił takich spacerów. Byłam nad morzem zimą i latem, na Mazurach, nad rzeką i nad stawem, w lesie na grzybach, na rybach, na Starówce, w parkach, kawiarniach. Jechałam nawet autobusem i metrem :) Byłam w radiu i telewizji.

Wózek towarzyszy mi latem, zimą, jesienią i wiosną - każdego dnia od 5 lat pokonuje swoją niepełnosprawność i cieszę się życiem. Jestem najszybszym psem na osiedlu! Nikt mnie nie dogoni :D Czy jestem szczęśliwa oceńcie sami.

Niestety po 5 latach użytkowania mój wózek jest w bardzo słabym stanie. Na prawdę się wysłużył... Wstyd się przyznać ale i ja troszkę utyłam ;) Kiedyś był duży luz - teraz ledwo się mieszczę, uwiera mnie i obciera. Nie ma regulacji szerokości, a kocham spacerować więc zaciskam zęby, wciskam się i mimo dyskomfortu biegam na spacerkach.

Bardzo potrzebuję nowego wózeczka!

Zbieram na wózek tej samej firmy, bo byłam bardzo zadowolona i uważam, że jest solidny i sprawdził się przez wiele lat i tysiące km. Wózek sprowadzany jest ze Stanów na specjalne zamówienie, po wielu pobranych miarach oraz szczegółowych informacjach na temat temperamentu psa. Ja jestem żywiołem i nadal chcę się cieszyć życiem. Pomożecie?

Dziękuję,

Punia


DobryKlik.pl zebrał dla Puni kwotę  1027,70 zł





Pomagaj psom leczymy psiaki

Jestem Udis, mam 7 lat. Miałem kiedyś dom, właściciela. Dziś znam smak goryczy i bólu, gdyż porzucił mnie on jak zbędny, nikomu niepotrzebny przedmiot.

Z dnia na dzień stałem się niechciany, niekochany i samotny. Trafiłem do fundacji i kiedy małymi krokami szła w moją stronę szansa na nowy dom, padła diagnoza mająca odebrać mi wszystko, co posiadam - życie...

Od tego dnia żyję w związku z moim najgorszym wrogiem - chłoniakiem. Mam szansę na wyzdrowienie, na przeszkodzie stoją tylko pieniądze. Spójrzcie w moje oczy, zobaczycie niesamowitą wolę walki i chęć do życia. Pomóżcie mi pozbyć się raka i doczekać adopcji do wymarzonego domu. Takiego do końca już życia…

Gdyby Udis mógł mówić, z pewnością tak by powiedział. Nie umie, dlatego to my prosimy o pomoc w jego imieniu.

Udiska przyprowadziły do nas dzieci. Stał przy drodze, brudny i głodny. Sprawdziłyśmy szybko chip. Bingo! Jest właściciel! To oczywiste, przecież tak piękny i mądry pies musiał sie komuś zgubić. Pewnie tęsknią. Pewnie się ucieszą! Szybki telefon i totalne rozczarowanie… Pan już go nie chce. Bo ucieka, bo właściwie od początku nie był zbytnio chciany, bo po co mu taki pies…

I tak Udis został u nas. Niestety, jakoś nie miał szczęścia i długo czekał na dom. I wtedy nastąpiło najgorsze. Wieczorem wszystko było w porządku, rano pies nie mógł się podnieść z posłania. Weterynarz, badania, pobranie wycinków i stresujące czekanie. Wyniki z laboratorium zwaliły nas z nóg. Chłoniak. Przy tylu psach mamy bardzo ograniczone możliwości finansowe, ciągle na coś brakuje. Ale decyzja była jednogłośna, próbujemy go ratować.

Wizyta u onkologa w Warszawie dała nam nadzieję. To chłoniak komórkowy typu B. Chemia świetnie sobie z nim radzi tylko... no właśnie. Udis powinien wziąć 16 cykli chemii. Każda z nich to 210-240 zł. Do tego podróż do Warszawy - 200 km za każdym razem.

Nie stać nas na to, nie stać nas na leczenie, nie jesteśmy w stanie pomóc temu psu. A on patrzy tak prosząco… Błaga o szansę na życie, życie, które przecież może być jeszcze cudowne… Nie możemy odbierać mu tej nadziei, nie możemy pozwolić na to, żeby chłoniak zabrał nam go bez walki. Jednak bez Was nie damy rady. Uratujmy, proszę, Udisa razem.

DobryKlik.pl zebrał dla Udisa kwotę  1596,00 zł





Pomagaj psom leczymy psiaki

Barry to młody pies. Nie wygląda? No średnio... Wygląda jak psi staruszek. Opuszczona głowa, zobojętniały wzrok, zrezygnowanie, krwawe ślady na szyi, wyłysienia na połowie ciała. Właśnie w tym stanie został znaleziony na ulicy Barry. Leżał, nie miał siły chodzić. Cień psa, ledwo żywy, nikomu niepotrzebny...

W tym stanie trafił do, tak zwanej, miejskiej przechowalni psów. Tu miał odczekać swój wyrok, czyli wywiezienie do schroniska. Udało się jednak znaleźć lecznicę, która zgodziła się przyjąć tak dużego psa.

W szpitalu lekarze stwierdzili: zliszajowanie skóry, znacznego stopnia wychudzenie, starte siekacze no i ropne zapalenie skóry na tle bakteryjnym. Jeden pies, tyle problemów.

Zalecono kąpiele i antybiotyki. To naprawdę straszne, że tak młodego psa bezdomność tak szybko "wykończyła".

Drodzy darczyńcy, leczenie Barry'ego to 3 miesiące hospitalizacji. Pobyt w szpitalu psa o jego gabarytach to ogromne koszty, nie mówiąc już o lekach, drogich badaniach krwi, konsultacjach ze specjalistami (dermatologami).

Koszty, które powstały sa ogromne. A przychodnia nie może kredytować leczenia tak dużego psa. Pomocy!

DobryKlik.pl zebrał dla Barry'ego kwotę  1076,55 zł





Pomagaj psom leczymy psy

Pisanka została znaleziona w Chwałkowie Kościelnym, błąkająca się w Wielką Sobotę. Jej stan możecie ocenić na zdjęciach poniżej. Została przez nas zabezpieczona i przewieziona do weterynarza, gdzie podano jej płyny, leki przeciwzapalne oraz witaminy i minerały. Zaraz po świętach, sunia została obejrzana przez dziewczyny z naszego gabinetu weterynaryjnego i wdrożono leczenie.

Pisanka ma zapadnięte gałki oczne, zanik mięśni na całym ciele, brak tkanki tłuszczowej, obrzęk tylnej łapy, rany z których sączy się wysięk ropno-krwisty. Na jednej z łap znajduje się sącząca się rana, która może świadczyć o przebytym otwartym złamaniu kości udowej.

Na tą chwilę, udało się w miarę ustabilizować stan Pisanki, trwa jednak walka o uratowanie tylnej łapki. Pies przebywa obecnie w gabinecie zewnętrzym, gdzie dzięki Pani weterynarz ma zapewnioną 24 godzinną opiekę, gdyż po jego zamknięciu jeździ z nią do domu.

Łapa jest rehabilitowana, drenowana, ogrzewana. Sunia ma w niej czucie, jednak jeśli w ciągu najbliższych dni nie nastąpi znaczna poprawa, zostanie podjęta decyzja o jej amputacji, aby nie doszło do zakarzenia organizmu.

Kolejnym problemem jest skrajne niedożywienie. Pisanka musi być karmiona kilka razy dziennie w stałych odstępach czasu, aby nie doprowadzić do skrętu jelit. Jedynka karmę, którą może w tym momencie przyjmować to Royal Canin Gastro Intestinal Low Fat.

Na tym etapie rokowania są ostrożne, ale jak wiecie będziemy walczyć. Pisanka jest młoda, ma około roku i mamy nadzieję, że młodość wygra z chorobą.

Życie niestety jest okrutne i jak wiecie nie da się ratować zwierząt bez pieniędzy, specjalistyczna karma, opieka weterynarza, transfuzja krwi, po której jest Pisanka kosztują. Nie mamy innego wyjścia, musimy prosić Was o pomoc. Każda wpłata, każdy sms jest na wagę złota. Z naszej strony możemy tylko powiedzieć - dziękujemy <3

DobryKlik.pl zebrał dla Pisanki kwotę  1055,95 zł





Pomagaj psom akcja charytatyna dla psów

Noc, zwykła droga w jednej z podczęstochowskich miejscowości. Szybko jadący samochód i sekunda, która na zawsze zmieniła życie psiego dziecka. Biegło, nie wiedziało, że światła zbliżające się do niego niosą ze sobą niewyobrażalny ból. Że cały jego świat, to co znało, to co było takie oczywiste, nagle się skończy.

Wszystko stało się błyskawicznie. Światła, straszny ból, pisk opon… Psinka wyleciała w powietrze... Upadła… Poczuła straszny ból… Ból, od którego chciała jak najszybciej uciec, ale… Coś się stało.

„Gdzie są moje nóżki?” Nie czuła ich, tylko straszny ból w pleckach. „Uciekać, muszę uciekać”

Pełzając przeczołgała się jeszcze ok. 200 metrów, nim kierowca, który ją potrącił i grupa młodych ludzi, świadków zdarzenia zdołała ją powstrzymać. Przykryli psinkę kocem i zaczęli szukać ratunku dla tej cierpiącej istoty.

Każdy im odmówił. Znaleźli numer do nas. Tyle co wróciłyśmy, ale natychmiast ruszyłyśmy ponownie w drogę. Nim jednak wiadomość dotarła do nas, minęło już kilkadziesiąt minut. Nam samym z racji odległości droga zajęła ok. 30 min.

Gdy dotarłyśmy na miejsce ukazał się nam rzadko spotykany widok, bo zwykle potrącone psy pozostawiane są same sobie, a tu grupa ludzi starała się mu pomóc, mimo bardzo późnej pory.

Sprawcy wypadku już nie było w miejscu zdarzenia. Musiał jechać, ale nie mamy do niego pretensji. Takie rzeczy się zdarzają. Noc, słabo oświetlona droga i mały, bezdomny piesek (sprawdziłyśmy, nie ma właściciela), który wyskakuje pod koła. Mimo to, kierowca nie odjechał jak gdyby nigdy nic.

Tu chylimy czoła przed ludźmi – świadkami zdarzenia, którzy nie odpuścili i zrobil,i co w ich mocy, by znaleźć dla psinki pomoc.

Sunia była w stanie wstrząsu. Naprawdę przerażona. Każdy dotyk sprawiał jej ból. Wyła i starała się, by zostawić ją w spokoju – nie dotykać.

Ostrożnie zapakowałyśmy ją do samochodu i pędem do weterynarza, którego też musiałyśmy obudzić.

W gabinecie sunia została doraźnie zabezpieczona. Krwiak w gałce ocznej wskazywał na uraz głowy, co nie wróżyło dobrze.

Do tego nieruchomość tylnych łapek i straszna bolesność całej dolnej połowy ciała.

Modliłyśmy się, by to nie był złamany kręgosłup, tylko np.: roztrzaskana biodra.

Unieruchomiłyśmy Patusię, bo tak ją na szybko nazwałyśmy i przewiozłyśmy do Śląskiego Centrum Weterynarii w Chorzowie, bo jeśli ktoś jest w stanie ją uratować, to tylko tam.

Po wykonaniu prześwietlenia RTG zapadła cisza. Patrzyłyśmy na monitor z przerażeniem.

Technik RTG wyszedł bez słowa i przyprowadził samego dr Fabisza. Spełniły się nasze najgorsze lęki. Patka ma złamany kręgosłup.

Szczęście w nieszczęściu, że w dolnym odcinku i nie wszystko jest jeszcze stracone. Dr Fabisz zbadał Patkę i ku iskierce nadziei, czucie głębokie w łapkach jest wciąż zachowane, więc rdzeń nie uległ zerwaniu!

Na taki stan, to cudowne wiadomości.

Jest olbrzymia nadzieja, że po skomplikowanej operacji zespolenia kręgosłupa Patusia odzyska władzę w nogach! To dzieciątko ma dopiero ok. 8-10 miesięcy, więc musimy dać jej szansę na normalne i zdrowa życie!

Pozostawała jeszcze kwestia obrzęku mózgu i pozostałych obrażeń, jak stłuczona wątroba, która zwykle źle wróży. Od wypadku minęło kilka dni i dziś możemy powiedzieć, że było bardzo ciężko. Patusia bardzo cierpiała. Cały czas spędziła na oddziale intensywnej terapii.

Miała kilka kryzysów i ocierała się o śmierć. Gdy jej stan ustabilizował się na tyle, by móc zaplanować operację i zamówić kosztowne części do zespolenia, trzeba było ją jeszcze przed długą narkozą odrobaczyć.

Niestety Patka była tak strasznie zarobaczona, że niezliczona ilość umierających w niej robali wydzieliła dużą ilość toksyn i znów trzeba było walczyć o jej życie, bo poza padaczką toksyny uaktywniły inne objawy neurologiczne.

Tu marginalnie nasz apel – pamiętajcie, że robaczyca może zabić waszego pupila!

Jeśli wasz zwierzak ma dużo robali, ok. godziny po podaniu odrobaczenia, podajcie mu węgiel, który wchłonie groźne toksyny wydzielane przez umierające robaki.

Wracając do Pateczki, po tylu załamaniach i tak intensywnym leczeniu, jest już stabilna i może być operowana. Okazała się być przemiłym, ogromniaście ufnym i bardzo przytulaśnym pieskiem. Jest po prostu cudowna. Taka oddana, taka ufna i tak strasznie kochana, że nie można nie ulec jej urokowi.



Prosimy Was dziś o pomoc w postawieniu Patusi na nóżki, czyli zebraniu środków na jej dotychczasowe leczenie, kosztowną operację i konieczną potem rehabilitację. Błagamy Was w imieniu tej tak dziś wpatrzonej w człowieka istotki, której jedna sekunda na drodze, zmieniła całe życie. Pomóżcie nam sprawić, by to nie była „zła sekunda”, lecz chwila, która zmieni jej życie na lepsze. Chwila w której trafiła do nas, chwila w której czeka ją już tylko dobroć, opieka i psie szczęście. Pomóżcie odzyskać jej władzę w nóżkach, by nadchodzącą wiosnę przywitała biegając po świeżo rosnącej trawie, ciesząc się wolnością, promieniami słońca i zabawą z innymi psiakami. Błagamy Was o nóżki dl a Patusi!

DobryKlik.pl zebrał dla Patki kwotę  1529,05 zł





Pomagaj psom akcja charytatyna dla psów

Pączuś ma obecnie 5 miesięcy. Wraz z rodzeństwem przyjechał do nas z Podlasia w mroźny zimowy czas. Szczeniaki były porzucone na szosie, bardzo zaniedbane, wychudzone, głodne.

Byliśmy bardzo szczęśliwi, że udało się im pomóc, że trafiły do ciepłych domów tymczasowych i okazały się wesołymi beztroskimi psimi dziećmi, pomimo bardzo trudnego startu. Jednak nasza radość nie trwała długo. Okazało się, że jeden z nich, pocieszny, radosny i bardzo grzeczny Pączuś, ma ciężką wadę serca.

Badanie echokardiograficzne wykazało: Ciężkie zwężenie zastawki pnia płucnego. Masywny przerost przegrody międzykomorowej i wolnej ściany prawej komory wynikający ze znacznego przeciążenia ciśnieniowego prawej komory. Niedomykalność zastawki trójdzielnej, umiarkowane powiększenie prawego przedsionka. Wniosek: stenoza zastawki pnia płucnego (wada o charakterze wrodzonym).

Jedyną szansą dla Pączusia jest zabieg balonikowania zwężonej zastawki. Jego koszt to około 6000 zł i jest on wykonywany wyłącznie na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, co dla nas oznacza dalekie i kosztowne dojazdy.

Ten uroczy, bardzo grzeczny i niezwykle proludzki szczeniak nigdy nie będzie miał zupełnie zdrowego serduszka i do końca życia będzie musiał brać leki. Jednak pomimo tego będzie mógł cieszyć się życiem. Jeśli nie zostanie poddany operacji, prawdopodobnie nie dożyje roku, ponieważ niewydolność serca będzie postępować z każdym dniem.

Prosimy o wsparcie Pączusia, aby dać mu szansę na normalne, długie życie.


DobryKlik.pl zebrał dla Pączusia kwotę  1501,10 zł





Pomagaj psom akcja charytatyna dla psów

Edi już dwa razy wygrał życie - do trzech razy sztuka... To uroczy, starszy kundelek, na którego drodze stanęła pewna cudowna osoba. Osoba, która nie mogła przejść obok niego obojętnie. Kości obciągnięte skórą, bez sierści, a w oczach błaganie o pomoc. Wyglądał, jakby nie miał już niewiele czasu. Jakby za chwilę miał odejść. Nikt nie wierzył, że on przeżyje. Wtedy pierwszy raz wygrał życie.

Drugi raz, gdy guz przyrośnięty do nerki, pękł. Dzięki operacji żyje. Do tej pory żył cudownie, z człowiekiem kochającym go jak własne dziecko, przedkładającym jego dobro ponad swoje. Każdy dzień życia z Edim był celebrowany, każdy był szczęściem, że nowotwór nie dał przerzutów.

Aż do, teraz kiedy to zapadł wyrok - przerzuty na drugiej nerce. Rokowania nie pozostawiają nadziei. Jednak Edi czuje się świetnie, nie odczuwa związanych z nowotworem dolegliwości. Póki tak będzie, człowiek Ediego nie zrezygnuje z walki, bo każdy dzień jest dla nich na wagę złota. Jednak utrzymywanie go w tak dobrej kondycji to wydatek ponad siły osoby, która poświęca prawie całe życie starszym, chorym zwierzętom.

Będziemy wdzięczne za każdy gest dobrej woli, za ściskanie kciuków, dobre słowo, pozytywne myśli i pomoc finansową. Pamiętajcie Kochani, my Zwierzoluby, jesteśmy jedną Wielką Rodziną. Dziękujemy.

DobryKlik.pl zebrał dla Ediego kwotę  1005,25 zł





Pomagaj psom akcja charytatyna dla psów

Ben, to dziesięcioletni bernardyn, oddany w zeszłym roku przez właścicieli do schroniska. Zimna pora i życie w boksie nie służyły jego zdrowiu. Ben jest ogromnym psem. Waży 70 kg i z dnia na dzień przestawał chodzić.

Jako psu mało adopcyjnemu - z racji wieku i gabarytów, postanowiliśmy pomóc i otoczyliśmy opieką inspektoratu. Zapewniliśmy mu miejsce w ciepłym domu, gdzie może spokojnie żyć i dochodzić do zdrowia. Na początku to wystarczało! Zostały zastosowane blokady dostawowe. Jednak dalsza diagnostyka przyniosła nieciekawe wieści, a Ben z dnia na dzień znowu zaniemógł.

"Ogromna spondyloza kręgosłupa piersiowego i lędźwiowego, wraz ze zwapnieniem więzadła lędźwiowo - krzyżowego. Na terenie kręgosłupa piersiowego dwa przewężenia przestrzeni międzykręgowej sugerujące przemieszczanie krążków międzykręgowych" - tak brzmi wynik badań.

Ben stracił także czucie w tylnej części ciała.

Jest szansa na to, że będzie funkcjonować. Nigdy już nie pobiega, ale jak się uda, będzie żyć bez bólu. Wdrążyliśmy intensywne leczenie. Pomagamy mu chodzić na spacery podtrzymując tył ciała. Po kilku dniach otrzymywania leków wróciło mu czucie. Śpi spokojniej i ma lepszy humor.

Same leki kosztują 200 zł tygodniowo. Do tego dochodzi koszt wizyt. W tym momencie leczenie wyniosło już 700 zł.

Prosimy o wsparcie na walkę o dobrostan Bena. Zawiódł go najbliższy człowiek oddając na starość do schroniska. Chcemy mu to wynagrodzić i pomóc w spokojnej egzystencji bez bólu. Powalczycie z nami?

DobryKlik.pl zebrał dla Bena kwotę  808,05 zł





Pomagaj psom akcja charytatyna dla psów

Są takie psy...

Bycie wolontariuszem to jedno z najtrudniejszych zadań z jakim przyszło nam się zmierzyć. Regularnie odwiedzając schronisko dla zwierząt mamy do czynienia z rozpaczą, krzykiem i wołaniem.... Patrzysz w oczy setek zwierząt i masz świadomość, że nie wszystkim możesz pomóc. Są jednak takie historie, przy których najsilniejszy z najsilniejszych nie przejdzie obojętnie...


Jedną z takich historii jest historia czekoladowej babci oddanej do schroniska po śmierci właściciela. Mimo, iż znamy już babcie kilka miesięcy w pamięć wbił nam się obraz z jej poznania. Setki szczekających psów proszących o sobotni spacer i ona wtopiona w tło tego krajobrazu...

Stała nieruchomo wpatrując się w dal, nie wydając przy tym żadnych dźwięków. Początki naszej przyjaźni nie były łatwe. Babcia była zdezorientowana, nie mogła odnaleźć się w schroniskowej rzeczywistości - rzeczywistości, której wcześniej nie znała. Już w tamtym dniu wiedzieliśmy, że będzie to nasza nowa podopieczna. Wszelkie nasze próby kontaktu z babcią nie były mile widziane. Schroniskowy stres spowodował, że Babcia bardzo źle reagowała na otaczających ją ludzi. Po 3 miesiącach i niezawodnej pracy sektorowych wolontariuszy babcia odzyskała chęć do życia, a nam w tym czasie udało się znaleźć dom tymczasowy...

Byliśmy wzruszeni zabierając ją ze schroniska. My już wtedy wiedzieliśmy, że nie stanie się jej nic złego, ale ona jeszcze nie.

Niestety przygoda w domu tymczasowym nie trwała zbyt długo ponieważ Babcia nie mogła sobie poradzić ze zbyt długą nieobecnością opiekuna. Całe dnie wyła i szczekała dodatkowo zdarzały się epizody ataku. Byliśmy zrozpaczeni, ale nie wyobrażaliśmy sobie by nie było rozwiązania i dla tego problemu.

Udało się! Znaleźliśmy płatny dom tymczasowy w którym Babcia nie jest w zasadzie sama. Ma swój ogródek, opiekę 24 h, brak konkurencji w postaci psów... To jest to!

Zdajemy sobie sprawę, iż znalezienie domu dla Babci seniorki, która czasami potrafi pokazać swoje drugie oblicze nie będzie rzeczą prostą. Wiemy również, że fundacyjne fundusze nie sprostają utrzymaniu Babci do końca jej dni, a niestety przewidujemy taką opcję. Zarówno naszym jak i babciowym marzeniem jest znalezienie stałego domu. Już dziś wiemy, że najlepiej byłoby to starsze małżeństwo posiadające mały ogródek oraz czas by poświęcić go małej seniorce. Babcia przeszła przegląd weterynaryjny, oraz została poddana zabiegowi sterylizacji. Podczas przeglądu zwrócono uwagę na jej jamę ustną, która jest w dramatycznym stanie. Kamień nazębny oraz kilka zębów do usunięcia.

Zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc w utrzymaniu tej czekoladowej ślicznotki. Wierzymy, że nie tylko nas złapała za serce ta historia. Ta zbiórka ma na celu zebranie funduszy na bezpieczną emeryturę oraz niezbędny zabieg stomatologiczny.

Miesięczny koszt domu tymczasowego: 250 zł + jedzenie ( zbieramy na pierwsze pół roku). Przewidywany koszt zabiegu wynosi ok. 400 zł.

Bylibyśmy Państwu niezbędnie wdzięczni za każdą pomoc. Polecajcie naszą psią seniorkę, być może to Tobie uda się znaleźć jej prawdziwy dom

DobryKlik.pl zebrał dla Babci kwotę  1024,75 zł





Pomagaj psom akcja charytatyna dla psów

Wiemy, że to czas świątecznych przygotowań, ale prosimy Was o pomoc, bo nie mogliśmy z kolei jej pomocy nie udzielić...

Roxy to 4 - letnia suczka w typie owczarka niemieckiego. Trafiła do kliniki 03.12.17 ze złamaniem kości piszczelowej prawej. Została wykonana stabilizacja za pomocą gwoździa ryglowanego. Po zabiegu miała być klatkowana, zalecane były tylko krótkie spacery na smyczy w celu oddania czynności fizjologicznych.

Niestety, właściciel nie zapewnił jej właściwych warunków - była utrzymywana w dużym kojcu, a na spacery wypuszczana luzem, co poskutkowało złamaniem stabilizacji. Suczka jest żywiołowa i właściciel nie był w stanie (a może też nie chciał) nad nią zapanować i zapewnić jej właściwej opieki pooperacyjnej.

Tak Roxy trafiła przed samymi świętami pod naszą fundacyjną opiekę.

Aktualnie rana jest zaniedbana, brudna, z ropnym wysiękiem. Ostatnio wykonany został zabieg ponownej stabilizacji. Koszty jej powrotu do zdrowia (reoperacja i opieka okołooperacyjna) z pewnością będą wysokie. Prosimy o wsparcie.

DobryKlik.pl zebrał dla Roxy kwotę  1183,15 zł





Pomagaj psom Pomagamy chorym piesiom

Historię Trapera, jak i wielu innych naszych podopiecznych, poznajemy w momencie jego wielkiej tragedii.

Jest to nieduży, młody psiak, króry cudem uciekł śmierci. Przykre to bardzo, jak potraktował go ktoś, kto potrącił samochodem i nawet nie zwolnił, nie mówiąc by się zatrzymał i zobaczył co z psem. Traper leżał na poboczu drogi całą noc! Jak się okazało połamany i wyjący z bólu.

Ile aut go minęło? Ile osób widziało leżące przy drodze ciałko? Nie wiemy, ale pewnie sporo. Na szczęście dla Trapera, na jego drodze znalazła się ta jedna osoba, która się zatrzymała i pochyliła nad psiakiem. I tak Traper trafił pod naszą opiekę.

Piesek przeszedł zabieg zespolenia kości. Koszt samej operacji to 1200 zł . Oprócz tego potrzebuje rehabilitacji.

Bardzo chcemy uratować jego wszystkie łapy i przywrócić mu pełną sprawność. Niestety, na tą chwilę, nerwy nie chcą się regenerować i grozi mu amputacją łapy.

Tak Traper dzielnie ćwiczy mimo bólu. Stosujemy u niego zabiegi laseroterapii w zakresie regeneracji nerwu promieniowego, masaż, streching, ćwiczenia aktywne.

Dlatego zwracamy się do Państwa z ogromną prośbą o pomoc w spłaceniu kosztów leczenia.

DobryKlik.pl zebrał dla Traperka kwotę  802,00 zł





Pomagaj psom Pomagamy chorym psom

Bojka została zabrana ze schroniska w zeszłym tygodniu, nie miała szans na przeżycie, ponieważ została sama w boksie i niedługo zostałaby przerzucona do większego kojca z dużą ilością psów...malutka i chudziutka sunia nie poradziłaby sobie i najpewniej zostałaby rozszarpana lub umarłaby z wycieńczenia i głodu...

Bojka została zabrana do domku tymczasowego, ale niestety okazało się, że nie jest zdrowa...obawiamy się kolejnego psiaka z nosówką, tym bardzie że test wyszedł pozytywny...Obecnie Bojka mocno kaszle, wymiotuje i załatwia się z krwią.

Codziennie jeździ na zastrzyki do lecznicy, konieczne będzie raczej podanie surowicy na nosówkę lub parwowirozę. Nie udźwigniemy sami takich kosztów leczenia...

Chcemy walczyć o nią ale bez wsparcia finansowego po prostu nie damy rady. Marzymy, aby Bojka dostała jeszcze szansę, aby wyzdrowiała i znalazła kochający dom…

DobryKlik.pl zebrał dla Bojki kwotę  1542,05 zł





Pomagaj psom codziennie Pomagamy chorym pieskom

Feluś to "owoc" kolejnej naszej interwencji. Z informacji, jakie nam dostarczono wynika, że piesek uległ wypadkowi około miesiąca temu. Nie mógł normalnie chodzić, ciągnął nogi za sobą i leżał tak kilka dni, bo właściciel nie pofatygował się udać z nim do weterynarza. Jak ten pies musiał cierpieć, możemy sobie tylko wyobrazić... Feluś to jeszcze dziecko, ma około 7 miesięcy!

Nasi inspektorzy na miejscu zastali taki widok. Skóra i kości... Tylnie rozchwiane... Pomimo tego, przywitała ich roześmiana sznupka i tańczący ogon... Taki widok sprawia, że łzy napływają do oczu :(

Feluś trafił do przychodni weterynaryjnej. W tej chwili leży na stole pod kroplówką, bo jest bardzo osłabiony. Do badań pobrano krew. Zostanie również wykonane RTG.

Na razie nie wiemy niczego, poza tym, że jest źle...

Po wizycie u lekarza, Feluś trafi do hoteliku. Miesięczny koszt pobytu, to 400 zł. Koszty badań są w tej chwili trudne do oszacowania. Czy konieczna będzie operacja miednicy, tego też na razie nie wiemy. Jeśli tak koszty leczenia Felusia będą jeszcze większe. Prosimy o pomoc dla Felusia... On nie mógł liczyć na swojego człowieka, ale wiemy, że może liczyć na wielu z Was <3

____

Opis RTG:

Złamanie szyjki prawej kości udowej z dekapitacją. Główka kości udowej pozostała w panewce. Złamanie w prawym stawie biodrowo-krzyżowym i kompresja kręgu L5.

Jutro konsultacja z chirurgiem.

Aktualizacja 11.11.2017

Feluś po konsultacji z chirurgiem. Konieczne było zrobienie tomografu komputerowego ze względu na kompresję kręgu L5. Ponieważ od tego wyniku zależeć będzie, czy Feluś będzie musiał przejść skomplikowaną operację kręgosłupa, czy wystarczy rehabilitacja. Na ta chwilę wiemy, że jedna operacja napewno sie odbędzie. Chodzi o poskładanie łapki dlatego koszty leczenia Felusia drastycznie nam rosną. Koszt operacji wraz z wizytami około 1500zł a rehabilitacja, trudno w tej chwili powiedzieć, bo nie wiemy jakie postępy będzie robił nasz Feluś. W tej chwili jesli chodzi o fnanse to opcja optymistyczna, bo jeśli po konsultacji z drugim radiologiem, okaże się, że operacja musi sie odbyć, to koszty wzrosna o 2500:((((

Feluś pomimo problemów z tylnymi nogami i bólem, radzi sobie coraz lepiej. Jest regularnie karmiony, bawi się z opiekunką, jedynie nie lubi specjalnie towarzystwa innych psów, ale pod opieką trenerki Kasi szybko to się zmieni:)

DobryKlik.pl zebrał dla Falusia kwotę  909,95 zł





Pomagaj psom codziennie Pomagamy pieskom w potrzebie

Pod naszą opiekę trafiła suczka z „obozu koncentracyjnego dla psów" w Radysach, wraz ze szczeniakami.

Postanowiliśmy podarować suczce i jej maleństwom szansę na drugie życie. Zorganizowany został transport dla suczki i pięciu szczeniaków. Niestety ze schronu wyszły trzy, dwa nie przeżyły :(

Laura - bo takie dostała imię - w drugim dniu pobytu w hoteliku, wraz z maluchami, pojechała do weterynarza. Okazało się, że mama szczeniaczków jest bardzo chora - ma zapalenie oskrzeli na pograniczu zapalenia płuc. Laura jest bardzo słaba, zabiedzona i zarobaczony. Dodatkowo ciąża mocno osłabiła jej organizm.

Dzisiaj była następna wizyta w lecznicy i został zmieniony antybiotyk. Usłyszeliśmy od pana doktora, że rokowania są ostrożne, a stan bardzo ciężki i poważny - rozwinęło się w pełni zapalenie płuc. Boimy się, żeby jej nie stracić...

Laura ma wspaniały charakter, jest łagodną, mega pro ludzką sunią.

Najdroższe będzie leczenie Laury oraz jej pobyt w lecznicy weterynaryjnej. Musimy prosić o wsparcie dla Laury i jej dzieci. Wierzymy, że nie zawiedziecie Lauruni, której podarowano jeszcze jedną szansę.

Akcja wspólna Fundacji „Dobryklik” i Fundacji „Podaruj lepszy los”

DobryKlik.pl zebrał dla Laury kwotę  1183,23 zł





Pomagaj psom codziennie Pomagamy pieskom w potrzebie

Kalbi późną nocą siedział nieruchomo na samym środku ruchliwej drogi. Pędzące samochody omijały psa, starając się go nie przejechać. Nikt nie zwracał na niego uwagi, nikt nie zastanowił się dlaczego zwierzak nie stara się uciec, dlaczego się nie rusza…

Dopiero nieobojętna na los potrzebujących zwierząt pani Dominika zareagowała – nie wiedząc jeszcze, jak bardzo tragiczne okaże się rozwiązanie zagadki „nieruchomego stworzenia siedzącego na środku drogi”.

Pani Dominika zatrzymała samochód, zaczęła interesować się co się stało, skąd ten psiak na środku drogi. Przechodząca poboczem mieszkanka okolicznej miejscowości oznajmiła, że zwierzak chwilę wcześniej został potrącony przez samochód. Pani Dominika nie mogła zostawić cierpiącego czworonoga bez opieki. Z pomocą innych kierowców, którzy zatrzymali się nieopodal, ostrożnie przeniosła psa na pobocze drogi, delikatnie umieściła go w samochodzie i natychmiast udała się do najbliższej całodobowej lecznicy weterynaryjnej.

Na miejscu okazało się, że zwierzak rzeczywiście został potrącony przez samochód, bardzo cierpiał, miał krwotok wewnętrzny. Wykonane na miejscu zdjęcie RTG potwierdziło najgorsze – uszkodzony kręgosłup (ślady obrzęku pęcherzykowego/obicia płuca środkowego strony prawej, w projekcji bocznej kręgosłupa nadwichnięcie kręgu T11-T12).

Stan zdrowia czworonoga skonfrontowano z wysokiej klasy ortopedami z Krakowa. Lekarze uzgodnili, że konieczna jest natychmiastowa operacja, której koszt to około 2 500 złotych. Do tej kwoty dochodzą koszty wizyty, badań, podanych leków przeciwbólowych, opieki pooperacyjnej oraz późniejszej rehabilitacji.

Zabieg chirurgiczny, którego nie dało się przesunąć w czasie został z powodzeniem przeprowadzony „na kredyt” w klinice weterynaryjnej specjalizującej się w wykonywaniu skomplikowanych zabiegów chirurgicznych i ortopedycznych.

Pani Dominika jest studentką, z oczywistych powodów nie jest w stanie z własnych środków opłacić tak wysokich kosztów dlatego w imieniu Fundacji Psi Los oraz poszkodowanego w wypadku komunikacyjnym psiaka zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc i wsparcie.

DobryKlik.pl zebrał dla Kalbiego kwotę  1120,40 zł





Pomagaj psom codziennie Pomagamy pieskom

Nasz przyjaciel Misio ? Czy ktoś z Was pamięta historię Misia ?

Akcja ratunkowa oraz wydarzenia związane z Misiem miały miejsce rok temu wiosna/lato, kiedy to jeszcze część z nas pracowała z Oddziałem TOZ EŁK.

TOZ Grajewo razem z TOZ Ełk objęły opiekę nad Misiem, pokrywając koszty operacji, leczenia i rehabilitacji Misia <3

Wyglądało,że historia zakończy się happyendem jednak wiemy, że Misio nie ma gdzie mieszkać, placówka, w której przebywał zostaje zlikwidowana - Misio zostaje zostawiony sam, bez domu, bez swojego miejsca.

Sytacja na dzień dzisiejszy:

Dziś u Misia rozpoczęliśmy ostatni etap leczenia skomplikowanego starego złamania kości obu przednich łap. Z jednej łapy zostały usunięte śruby i zewnętrzna stabilizacja, został założony opatrunek. Za tydzień planowana jest operacja usunięcia wewnętrznych płytek z drugiej łapy.

Skomplikowane leczenie zostało rozpoczęte w czerwcu 2016. Ze względu na likwidację strożówki przy zakładzie pracy, gdzie przebywał Misiek szukamy pilnie domu. Nikt z otoczenia nie jest zainteresowany dalszym losem psa ;(

Prosimy Was o pomoc w finansowaniu dalszych zabiegów i opieki weterynaryjnej. Może ktoś z Was znajdzie u siebie kawałek miejsca dla Misia?

Nie zostawimy Misia, jeśli nie znajdzie się człowiek, który go przygarnie, umieścimy go w hoteliku dla schorowanych psiaków :(

Na co też zbieramy fundusze. Opłacanie pobytu, leczenia i transportu także kosztuje.

Jeśli ktoś jest zainteresowany losem i hisotorią Misia, to zamieścimy także oddzielne posty o Misiu z przeszłości <3

DobryKlik.pl zebrał dla Misia kwotę  883,95 zł





Pomagaj psom codziennie Pomagamy psom

Pod koniec sierpnia do internetu trafiły szokujące zdjęcia wykonane w podwarszawskim lesie. Był to worek, do którego ktoś wrzucił psa, ale przedtem skrępował mu łapy i pysk, uniemożliwiając zupełnie poruszanie i skazując tym samym na powolną śmierć głodową.

Internauci byli zbulwersowani tą sytuacją. Post był szeroko komentowany i udostępniany w nadziei, że uda się ująć sprawcę. My natomiast skupiłyśmy się na natychmiastowej pomocy. Loca, bo takie dostała imię, trafiła do Lecznicy Weterynaryjnej Marwet i pod opiekę Fundacji Bezdomniaki.

LOCA JEST BEZPIECZNA!

Została poddana zabiegowi sterylizacji, zaczipowana oraz zabezpieczona przeciw pasożytom wewnętrzym i zewnętrzym.

Jednak opieka nad nią do najłatwiejszych nie należy, gdyż cała ta sytuacja odcisnęła w jej psychice ogromny ślad. W momencie odławiania była agresywana i takie zachowania wykazuje do tej pory. W związku z tym niezbędna jest pomoc behawiorysty, który pomoże nam wyprowadzić Locę na prostą.

Utrzymanie oraz leczenie jej psychicznych ran będzie wymagało czasu i nakładów finansowych. Prosimy wiec o Państwa wsparcie dla Loki.

Miała to szczęście (w nieszczęściu) być znalezioną, nie zmarnujmy tej szansy!

DobryKlik.pl zebrał dla Loci kwotę  1037,75 zł





Pomagaj psom codziennie Zbiórka na leczenie psa

Maleńka Teddy walczy o swoje zdrowie...

Teddy miała szczęście w nieszczęściu - dzięki długiej operacji i silnym lekom, udało się zahamować silny stan zapalny w jej małym organizmie. Ogromne ilości ropy zrobiły jej też dziurę na pół cm w krtani, przez którą całe jedzenie wylewało sie do jej brzuszka i na kocyk....

Teddy od ponad 2 tygodni przebywa pod intensywną opieką lekarską w klinice.

Sunia miała bardzo małą rankę na szyi, pomimo natychmiastowej wizyty u weterynarza i leków, zaczęła w zastraszającym tempie tworzyć się ropa pod jej skórą aż do dolnych części ciała. Lekarz stwierdził, że to bakterie beztlenowe dostały się do rany i zrobiły spustoszenia i martwicę skóry. Stan jej pogarszał się z godziny na godzinę. Dopiero przeniesienie małej do innej kliniki i szybka operacja uratowały jej życie.

Zdjęcia są zrobione przed samą operacją i po operacji.

Mała musi być jeszcze zaszczepiona, by mogła do nas wrócić.

Prosimy o pomoc w opłaceniu leczenia...

DobryKlik.pl zebrał dla Teddy kwotę  807,80 zł





Pomagaj psom codziennie Zbiórka na leczenie psa

Zaczęło się od posta na facebooku - sunia od kilku godzin leży bez ruchu między samochodami na podwórku. Mimo zapowiadanej na noc burzy z deszczem, nikt nie pomyślał o zapewnieniu jej schronienia . "Jak jej się znudzi, sama sobie pójdzie."

Na miejscu zastaliśmy kupkę nieszczęścia - zaropiałe oczka, skołtuniona sierść, długie, poskręcane pazury, na narządach rozrodczych opuchlizna wielkości piłki tenisowej. Dolegliwości utrudniały maluchowi poruszanie się, więc leżała tam zrezygnowana... Po prostu czekając. Nam poddała się bez walki, obojętna na to, co się z nią dzieje.

W domu tymczasowym w Krysi zaczyna budzić się iskierka - nieśmiało nastawia brzuszek do drapania, początkowo zapierający się na progu psiak zaczyna merdać ogonkiem na widok smyczy. Nie mamy wątpliwości, że z biegiem czasu stanie się idealnym pieszczochem dla jakiejś wspaniałej rodziny. Jednak zanim zaczniemy o tym marzyć, musimy skupić się na zdrowiu psiaka - i tu BARDZO potrzebujemy Waszej pomocy. Zapchlenie, obustronne zapalenie spojówek, zniszczone zęby, łojotok skóry, liczne przeczosy, hipergimentacja. A na stos tych dolegliwości należy dorzucić wielki guz nowotworowy powodujący znaczny obrzęk pochwy.

Przed nami długa droga. Nie mamy pojęcia, przez co Krysia musiała przejść, jednak na pewno nie zaznała wiele dobrego. Dzięki Waszej pomocy możemy pokazać jej, czym jest spokojne, szczęśliwe życie.





DobryKlik.pl zebrał dla Krysi kwotę  931,80 zł





Pomagaj psom codziennie Zbiórka na leczenie zdrowia psa

Maksiu ma około 6, może 8 lat. Pod koniec marca został potrącony przez samochód. Niestety, wiejski weterynarz zawyrokował, że nic się nie da zrobić. Znaleźliśmy go ponad miesiąc później, kiedy wlókł łapy za sobą, miał mnóstwo ran, spowodowanych obtarciami, niefunkcjonujący poprawnie pęcherz. Był zamknięty w komórce na węgiel... Nie miał nawet okna.

Trafił na blisko dwa miesiące pod opiekę kliniki w Tychach. Leczenie ran, doprowadzenie pęcherza moczowego do pełnej funkcjonalności, ogólne wzmocnienie, odrobaczenie, rezonans w klinice pod Cieszynem. Wynik kiepski... Maksiu ma uszkodzony 12 i 13 krąg piersiowo-lędźwiowy. W prawej łapie zerwane więzadła krzyżowe, brak głębokiego czucia w lewej łapie, bardzo słabe czucie w prawej. W czasie konsultacji chirurgicznej lekarz stwierdził, że tak późno po urazie nie ma sensu operować. Trzeba rehabilitować, leczyć zachowawczo.

Dzięki dobrym ludziom udało nam się już kupić wózek i opłacić wcześniejsze leczenie. Maksiu szczęśliwy szaleje na wózku, który minimum raz w miesiącu musi przechodzić przegląd.

Widoczna jest niewielka poprawa w stanie zdrowia Maksia. Łapeczki próbują dreptać od czasu do czasu... Potrzebna jest dalsza rehabilitacja oraz dobre suplementy i jedzonko.

Plan rehabilitacji:

Laseroterapia w celu pobudzenia rdzenia kręgowego do regeneracji;
Hydroterapia – bieżnia wodna, ćwiczenia w wodzie 2 x dziennie;
Masaż obejmujący cały tył ciałka w celu pobudzenia krążenia przez mięśnie, rozgrzania tkanek, podrażnienia zakończeń nerwowych 1 x dziennie;
PROM – ruchy bierne zapobiegające przykurczom, odżywiające prawidłowo stawy 3 x dziennie;
Gimnastyka na piłkach, dyskach 2 x dziennie.

Koszt miesięcznego leczenia to 3000 zł. Chcemy, żeby Maksiu mógł chociaż parę godzin dziennie pobiegać. Wasze wsparcie jest nam niezwykle bardzo potrzebne! Cały czas szukamy domu stałego dla Maksa... Najlepiej z kocim Przyjacielem!

DobryKlik.pl zebrał dla Maksia kwotę  1072,42 zł





Pomagaj psom codziennie Zbiórka na leczenie zdrowia psa

Puszka przyjęliśmy 9 września 2014 roku, na prośbę wolontariuszki, która zobaczyła go w maleńkiej klatce w lecznicy, współpracującej ze schroniskiem niedaleko Nowodworu na Lubelszczyźnie. Przebywał tam prawie dwa miesiące bez poprawy stanu zdrowia, w trudnych warunkach, a jego szanse na życie malały z dnia na dzień.

Na skórze całego ciała miał rozległe wyłysienia z rumieniem i grudkami. Występował świąd całego ciała. Hiperpigmentacja skóry grzbietu i głowy oraz strupy. Głebokie, ropne zapalenie skóry brzucha oraz klatki piersiowej. Był zapchlony. W zeskrobinie głębokiej liczne postaci nużeńca w różnych stadiach rozwoju. Ropne zapalenie powiek i spojówek obu oczu z silnym rozpulchnieniem spojówek. Ropne zapalenie napletka i prącia. Powłoki brzuszne powiększone i napięte, wychudzony. Deformacja kończyn najprawdopodobniej jako wynik niedoborów żywieniowych.

Puszek znajduje się pod opieką naszej fundacji. Jest cały czas leczony - choć stan jego zdrowia poprawił się, prawdopodobnie nigdy w pełni nie wyzdrowieje, a sierść w niektórych miejscach nie odrośnie.

Cały czas szukamy dla niego cudownego domu do końca życia, jednak jest to utrudnione ze względu na jego wygląd, stan skóry oraz stan psychiczny - Puszek jest wycofanym pieskiem i potrzebuje czasu, aby zaufać człowiekowi. Będziemy wdzięczni za wsparcie dalszego utrzymania i leczenia Puszka.

DobryKlik.pl zebrał dla Puszka kwotę  1609,77 zł





Pomagaj psom codziennie Zbiórka na leczenie zdrowia psa

Kochani, oto wieści od Pani Elżbiety, opiekunki Lilith:

Niestety, po ostatnich badaniach bakteriologicznych (rana nie chciała się zagoić pomimo długiego czasu jaki upłynął od operacji), wykonanych w przychodni weterynaryjnej Roch-Vet, okazało się, że Lilith ma Staphylococcus Koagulazo ujemny - gronkowiec, na który według antybiogramu może dostać tylko Wancomycynę. To lek, który Lilith musi dostawać w warunkach ambulatoryjnych, dożylnie 3 razy na dobę. To wyjątkowo trudna bakteria do leczenia, koszt dziennego pobytu w szpitalu wraz z lekami to ok. 190 zł.

Kuracja potrwa ok. 10 dni. To nie koniec naszych zmartwień... W piątek - 23.06.2017r - konieczne było usunięcie implantu, żeby móc wyleczyć infekcję, która rozwinęła się w stawie, istniało podejrzenie, że implant wypadł z kości, co niestety okazało się prawdą. Jedyną szansą dla naszego pieska jest kosztowny zabieg artrodezy, polegający na założeniu stabilizatora zewnętrznego.

Pierwszy termin zaplanowany jest na 30.06.2017. Do czasu wyleczenia nie można rozpocząć rehabilitacji, co powoduje dodatkowe zaniki i przykurcze mięśni, a tym samym wydłuży czas i koszt samej rehabilitacji. To dla nas kolejny, ogromny cios, przekracza to znacznie nasze możliwości finansowe.

Zrobimy wszystko, by uratować naszą Lilith. Wierzymy, że znajdą się wyrozumiali ludzie o wielkich sercach, którzy są w stanie pomóc nam w walce o zdrowie naszej ukochanej psinki. Lilith jest naszą rodziną, przyjaciółką, istotką, którą kochamy najbardziej na świecie...

Nie pozwólcie jej odejść...

Lilith jest piękną 10-miesięczną damą w typie husky. Trafiła pod opiekę pary, która nie była świadoma jej kalectwa. Leczenie i operacje, jakich potrzebowała sunia w walce z odkrytą chorobą pochłonęły większość oszczędności jej opiekunów, dlatego zwrócili się z prośbą o pomoc do fundacji.




Poznajcie historię Lilith. "W marcu w nasze ręce trafiła Lilith, którą z przyczyn losowych poprzednia właścicielka musiała oddać, a nie chciała, żeby trafiła do schroniska. Lilith 2 miesiące wcześniej miała wypadek samochodowy. Nie do końca świadomi uwierzyliśmy Pani, która nam ją oddała, że z pieskiem wszystko ok, tylko jak się zmęczy to trochę utyka. Niestety, okazało się że Lilith nie ma więzadeł w stawie skokowym.

W marcu miała zrobioną operację polegającą na odtworzeniu więzadeł poboczno- przyśrodkowych krótkich i długich stawu skokowego. I gdy wszystko było już na dobrej drodze, chcieliśmy rozpocząć rehabilitację, okazało się, że jedna śruba się poluzowała i implanty pękły.

W piątek 19 maja Lilith miała kolejną operację. Przyczyną wypadnięcia śruby okazała się choroba zwana osteolizą (rozmięknięcie kości), implant wymieniono na nylonowy, ale założono tylko jeden, drugiego nie dało się już założyć z powodu wspomnianej choroby kości.

Znowu czeka nas długie leczenie i rehabilitacja. Trudno w tej chwili oszacować koszty dalszego leczenia, bo nie wiadomo, jak łapka będzie się regenerowała. Lililth ma ogromne zaniki i przykurcze mięśni wszystko jest do wypracowania, ale potrzebna jest kosztowna rehabilitacja.

Prosimy o wsparcie finansowe, gdyż nasze oszczędności poświęciliśmy na ratowanie naszego poprzedniego haszczaka, który odszedł w grudniu po ciężkiej chorobie, a o którego zdrowie i życie walczyliśmy 2 lata. Lilith jest młodziutka, ma 10 miesięcy i całe życie przed sobą. Chcielibyśmy, żeby przeżyła je zdrowa, bo o jej szczęście sami zadbamy."

DobryKlik.pl zebrał dla Lilith kwotę  1633,05 zł





Pomagaj psom codziennie Zbiórka na leczenie psa

Parę tygodni temu dostaliśmy zgłoszenie w sprawie skrajnie wycieńczonego, trzymanego na łańcuchu psiaka. Po zapoznaniu się z fotografiami wiedzieliśmy, że pies nie może czekać i że prawdopodobnie trzeba go będzie natychmiast odebrać i objąć opieką weterynaryjną. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie ciężko, że każde miejsce jest zapełnione innymi potrzebującymi biedakami, mimo wszystko nasi inspektorzy udali się do jednej z podświdnickich wsi. Bardzo szybko udało się odnaleźć psa, który nie miał siły wyjść z budy, leżał bez życia na skromnym posłaniu, na szmatach. Przebywał w brudzie i błocie, miski (a raczej stare garnki) były puste, a miejsce wody zajmowała tylko deszczówka, w dodatku cała w brudzie, stan psiaka wskazywał na to, że nie dostawał on zbyt często pożywienia, a jeżeli już to chleb maczany w resztkach zupy.

Rozmawialiśmy z właścicielką, a ona na to, że "to nie jej pies, był rodziców, oni zmarli, on tak został"... Nie było nawet z kim rozmawiać, nikt nie poczuwał się odpowiedzialny za psa. Kobieta odnosiła się w arogancki sposób, mówiąc że nie jest aż takim zwierzolubem, aby zabierać zwierzę do domu, że jego miejsce jest na łańcuchu, a ona nie ma czasu się nim zajmować. Od razu rzuca się w oczy, że zwierzę jest brudne, wychudzone, słania się na łapach, a w jego smutnych oczach widać przerażenie.

Nie mogliśmy go tam zostawić, mimo że nie mamy miejsca ani środków na leczenie. Pies został zabrany do weterynarza, obstrzyżony, bo futra nie dało się rozczesać, odrobaczony, po wstępnych oględzinach wiemy, że będzie wymagał w najbliższym czasie diagnostyki i leczenia. Z całą pewnością ma zanik mięśni i problemy z oczami. Kłopot z oczkami Simby (bo tak dostał na imię na nową drogę życia, wcześniej nie posiadał nawet imienia...) może wynikać z faktu, że był bity po głowie, a zanik mięśni i dysplazję stawów spowodowało długie tkwienie w bezruchu na krótkim łańcuchu.

Simba został już wykastrowany, najgorsza jednak jest diagnoza dotycząca wątroby. Niestety. badania wykazały dużego, nieoperacyjnego guza... Zbieramy na diagnostykę, być może chemię, a potem na leczenie. Czy Simba, który całe życie spędził będąc niekochanym, uwiązanym do budy i zapomnianym przez człowieka, zasługuje teraz na zlekceważenie? Chcemy podarować mu jeszcze kilka wspaniałych lat życia i wygrać z nowotworem, który zabije go, jeżeli nie będzie leczony...

DobryKlik.pl zebrał dla Simby kwotę  1613,70 zł





Pomagaj psom codziennie Charytatywna pomoc dla psów

Owczarek niemiecki długowłosy to marzenie wielu ludzi. Każdy chce go mieć, bo piękny, bo obronny, bo słucha właściciela, bo łatwo się uczy. Szczeniaki w typie owczarka niemieckiego długowłosego rozchodzą się na pniu. Taki też był początek drogi Borysa - spodobał się komuś i został zabrany jako młody szczeniak do domu.

Dom okazał się blokiem - 35 metrów powierzchni, a na niej rodzina z dwojgiem dzieci i on. Borys zaczynał dojrzewać, domagał się spacerów i w końcu wylądował na stałe na działce, gdzie miał trochę więcej przestrzeni, ale też nieregularne posiłki, deszcz, brak budy itp.

Po 3 latach trafił do rodziny mieszkającej w 4-piętrowym bloku - niestety, pan Borysa doznał urazu kręgosłupa i zmuszony był oddać psiaka - tak trafił do naszej fundacji. Po dokonaniu oględzin okazało się, że pies jest wnętrem, czylI ma zlokalizowane męskie gruczoły w brzuchu (nie został wykastrowany za młodu), ma ogromną - taką wielkości pomarańczy przepuklinę odbytu - załatwia swoje potrzeby co 10 minut, nie kontroluje wypróżniania, a jakby tego było mało, ma guz na grzbiecie.

3 marca został poddany operacji usunięcia przepukliny, kastracji oraz usunięcia guza. Operacja trwała ponad 3 godziny, usunięto przepuklinę, zrobiono nowe rusztowanie odbytu. Koszt operacji - 750 zł, do tego leki i kołnierz oraz codzienne wizyty kontrolne - 30 zł każda przez 10 dni. To nie koniec, bo gdy Borysowi zrobi się blizna, przejdzie drugą operację - za 6 tygodni, za którą trzeba będzie zapłacić znów 750 zł.

Czekamy na wyniki badań histopatologicznych. Borys potrzebuje specjalnej, łatwo przyswajalnej karmy, leczenia i ponownej operacji. Nie stać nas na te koszty, dlatego prosimy Was o wsparcie.

DobryKlik.pl zebrał dla Boryska kwotę  2257,71 zł





Pomagaj psom codziennie Charytatywna pomoc psom

Oskar trafił pod opiekę naszej fundacji w styczniu. Można powiedzieć - nowy rok, nowe życie. Został znaleziony w rowie przy temperaturze -20 stopni! O 3 nad ranem został zabrany do domu tymczasowego, co bezdyskusyjnie uratowało mu życie.

Pierwsza wizyta u weterynarza - poza zagłodzeniem, odwodnieniem i wyziębieniem organizmu, pchłami i zapaleniem jelit - ujawniła bardzo poważny problem z jego łapkami - gigantyczną krzywicę, która uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie. Oskarek dostał antybiotyk, witaminy, leki odrobaczające, zalecenia żywieniowe oraz skierowanie do ortopedy.

Wizyta u ortopedy i zdjęcia rentgenowskie ujawniły schorzenie, jakim jest radius curvus z podwichnięciem stawu nadgarstkowego i dysplazją stawu łokciowego. Dowiedzieliśmy się, że radius curvus jest wygięciem kości promieniowej, w wyniku przedwczesnego zaniku chrząstki przynasadowej dalszej kości łokciowej (kość ta wydłuża się głównie od strony tej chrząstki). Wzrost kości łokciowej ulega zahamowaniu, przy czym kość promieniowa rośnie, a ponieważ połączona jest z łokciową ulega wygięciu do środka, może dochodzić do nadwichnięć stawu łokciowego i deformacji nadgarstka. Rozpoczęła się walka o sprawność Oskarka!

Kolejna konsultacja ortopedyczna - by wybrać optymalną, najlepszą dla niego metodę operacyjną, zdecydowaliśmy się porozmawiać z niezależnym lekarzem, porównać ceny zabiegów. Bez operacji piesek nie ma szans na normalne życie! Cierpi przy każdym kroku, a jest młody, ma dopiero 2 lata…

Jego życie, jego sprawność i szczęście zostało wycenione na 6 tys zł! Osteotomia korekcyjna kości promieniowych z osteotomią korekcyjną kości łokciowych - każda łapka ok. 2500 zł - oraz konieczna przed operacją tomografia komputerowa (plus kastracja przy okazji narkozy) to koszt 1000 zł.

Oskar nie miał łatwego życia. Nikt mu nie pomógł, kiedy operacja miała największe szanse powodzenia (w fazie wzrostu). Nie wspominając o tym, że na RTG widoczne są śruciny - ktoś zobił sobie z Oskarka żywą tarczę i do niego strzelał, Oskarek umarłby w rowie, przez nikogo nie kochany, jednak uśmiechnęło się do niego wielkie szczęście. Prosimy o każde wsparcie. Razem możemy sprawić, że Oskarek będzie jeszcze biegał.

DobryKlik.pl zebrał dla Oskarka kwotę  2001,46 zł





Pomagaj psom codziennie Charytatywna pomoc psom

Pod opiekę naszego stowarzyszenia trafił młody około 3 letni psiak w fatalnym stanie! Stan do którego został doprowadzony musiał trwać naprawdę bardzo długo! Pies słaniał się na nogach, nie miał sił samodzielnie stać!

Po wykonaniu badań (morfologia, biochemia oraz badanie moczu) okazało się, że ma znacznie podwyższony alat - może to wskazywać na toksyczne zapalenie wątroby. Z powodu anemii ma również niski poziom hemoglobiny... Jest odwodniony i ma zanik mięśni. Waży zaledwie 13 kilogramów. To sama skóra i kości.

Doprowadzenie psa z takiego stanu do normalności wymaga bardzo dużo czasu i zaangażowania. Tobi aktualnie przebywa w domu tymczasowym, gdzie dostaje jeść co 4h w bardzo małych ilościach. Codziennie odwiedzamy klinikę w celu podawania kroplówki. Dostaje leki doustne, musi spożywać specjalistyczną pełnowartościową karmę bardzo dobrej jakości. Na spacery wychodzi tylko w ubranku (z powodu braku tkanki tłuszczowej).

Bardzo prosimy o wsparcie finansowe dla Tobiego. Jesteśmy grupą osób, która niesie bezinteresowną pomoc tym biednym zwierzętom, jednak ze wsparciem ludzi o dobrych sercach jest to możliwe. Prosimy Was o pomoc.

DobryKlik.pl zebrał dla Tobiego kwotę  1152,60 zł





Pomagaj psom codziennie Zbiórki na leczenie psiaków

Czasami to sekundy decydują o życiu, które jest zagrożone. Tym razem zdążyliśmy... Jednak życie psiaka zawisło na włosku. Zadzwonił do nas zdesperowany mężczyzna. Mówił, że w jednej z wiejskich miejscowości w okolicach lasu znalazł umierającego psa. Stwierdził, że zwierzak jest zmasakrowany, cały w ranach, prawdopodobnie po wypadku. Na miejsce pojechał nasz inspektor oraz lekarz weterynarii. Zastano opłakany widok.

Zakrwawiony psiak leżał w leśnej zatoczce i ledwie oddychał. Był bardzo zmarznięty i poraniony. To, że jeszcze żył, to prawdziwy cud. Psiak został natychmiast przewieziony do lecznicy, gdzie lekarze zajęli się ratowaniem jego życia. Jak wynikało ze wstępnych oględzin, rany u psiaka nie były efektem potrącenia przez samochód, a pogryzienia, prawdopodobnie przez psa lub innego leśnego drapieżnika.

Gucio ma liczne rany na łapach, głowie, szyi. Wymagał niezwłocznych zabiegów weterynaryjnych, oczyszczenia i zszycia ran. Psiak był tak mocno wyczerpany i zmarznięty, że musiał otrzymać też kroplówki i leki wzmacniające. Na szczęście jego rokowania są coraz bardziej pomyślne. Zrobimy wszystko, aby zwierzątko było zdrowe i bezpieczne. Niestety, koszty są dla nas zbyt dużym obciążeniem, z uwagi na ogromną liczbę podopiecznych.

Ile warte jest życie skrzywdzonego zwierzaka? Dla nas absolutnie bezcenne, dlatego nie wahaliśmy się ani chwili, aby pomóc! Teraz sami potrzebujemy pomocy w leczeniu i opiece nad psiakiem. Będziemy wdzięczni za każdy grosik.

DobryKlik.pl zebrał dla Gucia kwotę  1223,25 zł





Pomagaj psom codziennie Zbiórka na leczenie psa

Aksio to 5-letni psiak, który musiał opuścić miejsce, w którym dotychczas mieszkał. Pies trafił do nas niedawno w bardzo złym stanie, był odwodniony, apatyczny, wyniki krwi były bardzo złe.

Aksio do tej pory mieszkał w miejscu, gdzie jeden z członków rodziny go nie chciał, wiązało się to z dużym stresem dla psiaka, nie zawsze był dobrze traktowany, choć inni członkowie rodziny bardzo go kochali... To mądry pies, grzeczny, kochany, lgnący do ludzi. Wiele wycierpiał, walczył o życie i na razie wygrywa, ale dalsza walka nie obejdzie się bez ludzi, którzy zechcą mu pomóc.

Obecnie stan Aksia jest ustabilizowany, ale piesek ma zapalenie jelita, przepuklinę kroczową i zakrzywiony odcinek jelita, w którym zbiera się kał. Aksio musi przejść operację, ta operacja uratuje mu życie, dlatego bardzo prosimy o pomoc w zebraniu funduszy na zabieg. Koszt takiego zabiegu to około 1500-1800 zł plus koszty hospitalizacji po operacji, koszty leków i specjalistycznej karmy.

Zwracamy się z ogromną prośbą o wsparcie Aksia. To kolejny psiak, który stanął na naszej drodze, któremu możemy pomóc, ale nie obejdzie się bez Was. On całkowicie skradł nasze serca i chcemy go uratować, chcemy aby miał szansę na kochający dom, na troskliwego opiekuna, który nie zrobi mu nigdy krzywdy. Prosimy Państwa o wsparcie.

DobryKlik.pl zebrał dla Aksia kwotę  2063,05 zł





Pomagaj psom codziennie Klik na leczenie psów

Zgłoszenie! Interwencja! Zdenerwowany głos w słuchawce:Ten pies umiera za życia! Wszyscy patrzymy jak cierpi! To straszne! Jedziemy... Dwie Inspektorki udają się samochodem na miejsce. Co widzą? Wiejski dom, wokół lasy. Zza płotu widać rodzinne niedzielne popołudnie. Dzieci się śmieją, ich rodzice przechadzają się po ogrodzie.

Wchodzimy. W oddali widać trzy kojce, a w nich psy. Dwa radosne, wesołe, a jeden leży bez ruchu. Nie podnosi głowy. Brak jakiegokolwiek odruchu życia. W jego kojcu odchody nie sprzątane latami. Smród. Tysiące much. Pozostałe dwa kojce czyste. Inspektorki pytają: dlaczego? Pada odpowiedź: Ten pies jest chory i brzydzimy się sprzątać.... Konsternacja. Inspektorki zaniemówiły z wrażenia. W końcu pytają: A na co jest chory? Krótka odpowiedź: Nie wiemy.

I znów cisza. Wreszcie kolejne pytanie: Nie byliście u weterynarza? Ponownie pada szybka i krótka odpowiedź: Nie... Bo to chyba rak. Inspektorki nie mają więcej pytań. Z trudem ukrywają zdenerwowanie. Próbują zachować spokój. Wiedzą, że muszą szybko zabrać psa do weterynarza. Trzeba tego psa odwieźć jak najdalej od tych ludzi. Ludzi?! To potwory w ludzkiej skórze!

Psiak bardzo cierpi, nie ma z nim żadnego kontaktu. Inspektorki wynoszą go do samochodu. Pies przez całą drogę leży w jednej pozycji, nie rusza się. Zwierzakowi wszystko jedno. Zachowuje się jakby już nie żył. Gdy się na niego patrzy, można go zrozumieć, że nie chce żyć, że chciałby odejść…

Pierwsza opinia weterynarza brzmi: Cholera, jak ten pies strasznie cierpi. Jak można doprowadzić do takiego stanu?! Te zwały skóry to konsekwencja opuchlizny. Inspektorki nie wytrzymują napięcia. Płaczą. Odreagowują wielki stres.

Hektor został odebrany od właścicieli, a właściwie od oprawców i został umieszczony w szpitaliku dla zwierząt. Tam została zrobiona diagnostyka oraz zostało rozpoczęte leczenie pieska. Przez pierwsze dni psiak był zalękniony i nieobecny. Można było z nim robić wszystko, tak jakby było mu wszystko jedno, żyję lub nie żyję, obojętnie! Piesek był wrakiem, szwankowało wszystko! Nerki, wątroba, serce i skóra. Hektor przebywa obecnie w przytulisku, jest tam pod stałą opieką weterynarza.

Niestety, leki będzie brał już zawsze. Nasz pupil długo będzie pacjentem, zanim dojdzie do normy, szczególnie jego skóra. Prosimy o pomoc w leczeniu Hektora. Koszty są duże. Czeka go dalsza diagnostyka i operacja skóry. Gdy wszystko się uda, Hektor będzie nareszcie szczęśliwym pieskiem!



DobryKlik.pl zebrał dla Hektora kwotę  1429,80 zł





Pomagaj psom codziennie Klik na leczenie psów

W Łaskarzewie (Siedlce) nieznany sprawca potrącił maleńką 4-kilogramową suczkę i uciekł z miejsca wypadku. Przejeżdżająca drogą wolontariuszka ujrzała ją przed maską swojego auta, leżącą na środku jezdni w kałuży krwi. Pilnował jej mały kundelek, na dworze panował mróz i śnieżyca. Wolontariuszka przekonana była, że sunia nie żyje - krew była wszędzie.

Gdy okazało się, że suczka oddycha, wolontariuszka była pewna, że to już stan agonalny. Jak najdelikatniej owinęła Rudkę w płaszcz, zapakowała do auta i popędziła do kliniki. Weterynarz, po wstępnych oględzinach, stwierdził połamane kończyny, zbity bok i porażenie nerwu twarzowego. Podano jej leki i skierowano na dalszą diagnostykę do kliniki w Warszawie. Wykonano RTG klatki i miednicy. RTG wykazało, że miednica jest złamana w trzech miejscach i wymaga operacji!

Profilaktycznie wykonano USG, a tam… Suczka była w trakcie porodu! Stąd wyciek z dróg rodnych. Zlokalizowano trzy martwe płody. Sterylizacja aborcyjna musi odbyć się jak najszybciej. Miednica jest połamana w 3-4 miejscach. Rudka konsultowana jest z wieloma specjalistami. Operacje miednicy będą dwie, gdyż zarówno lewa, jak i prawa strona uległa złamaniom. Kości będą musiały być spajane za pomocą śrub. Jedna z panewek musi zostać usunięta i zastąpiona protezą.

Koszt samych operacji miednicy szacowany jest na ponad 2000 zł… Musimy je przeprowadzić, inaczej sunia już nigdy nie stanie na łapki. Kochani, ona bardzo cierpi. Nie wiemy, czy się pozbiera. Nie wiemy, czy operacje się powiodą. Nie wiemy, czy psinka będzie sprawna. Nie wiemy, czy nie pojawią się komplikacje… Wiemy jednak, że bez Was sobie nie poradzimy. Prosimy Was o pomoc. Ratunek dla Rudki potrzebny jest na już.

DobryKlik.pl zebrał dla Rudki kwotę  2001,45 zł





Pomagaj psom codziennie Klik na leczenie psów

Amorek to senior wyciągnięty i uratowany z wałbrzyskiego schroniska. Za kratami, w samotności, skazany był na niewyobrażalne cierpienie i powolną śmierć. Jako fundacja postanowiliśmy go stamtąd zabrać i umieścić w hoteliku pod Wrocławiem, gdzie trzymamy wszystkich swoich podopiecznych.

Amor w schronisku nie poruszał się w ogóle, pracownicy przewozili go na taczce z kojca do kojca. Leżał na gołej ziemi, zmarznięty i obolały… W hoteliku jego stan prawie się nie poprawił, zostały mu zrobione bardzo dokładne badania, na które zbieraliśmy pieniądze. Okazało się, że psiak ma problem z okiem i należy we Wrocławiu skonsultować się z okulistą. Opis badania: Zrost soczewki z tęczówką oraz z rogówką - stary uraz. Podejrzenie możliwego nowotworzenia w okolicy ciała rzęskowego (tył oka). Wytworzyło się fakoklastyczne zapalenie błony naczyniowej. Zalecona enukleacja. Psiakowi usunięto gałkę oczną, która była przyczyną silnego bólu.

Mieliśmy nadzieję, że biedak odżyje, że w końcu będzie mógł cieszyć się życiem poza schroniskowymi kratami. Niestety, bóle stawów ciągle się nasilały, psiak wył z bólu, jeżeli nie przyjmował silnych leków. Zakupiliśmy dla niego specjalny materac, aby chociaż odrobinę mu ulżyć. W końcu Amor pojechał na kolejną wizytę do weterynarza, gdzie zrobiono mu RTG. Badanie wykazało obecność śrutu w ciele psa, ktoś w przeszłości zrobił sobie z niego żywą tarczę… Śrut jest obecny nawet w pysku i głowie Amora! Lekarz podejrzewa, że bóle kręgosłupa mogą mieć związek z obecnością w tamtych okolicach właśnie śrutu. Nie można ich usunąć ani zrobić rezonansu, ponieważ Amor, z powodu wieku, nie przeżyje znieczulenia i narkozy.

Jedynym ratunkiem dla niego są bardzo kosztowne leki. Ich kwota - 250 zł za 5 dni leczenia. Tylko po ich aplikacji pies nie zwija się z bólu. Nie mamy funduszy na to, aby opłacać mu tak drogie leczenie, dlatego błagamy o pomoc finansową. Jeżeli nie będzie pieniędzy na leczenie Amora, będzie musiał zostać uśpiony, ponieważ ból jest dla niego nie do wytrzymania.

Tak bardzo chcielibyśmy, aby ten biedny, umęczony psiak mógł jeszcze trochę pocieszyć się obecnością człowieka, której nigdy nie zaznał, a już na pewno nie w pozytywnym znaczeniu, aby mógł jeszcze powylegiwać się na ciepłym słońcu i uwierzyć, że człowiek to nie tylko zło i cierpienie… Aby ten staruszek miał jeszcze szansę zaufać na nowo...

DobryKlik.pl zebrał dla Amora kwotę  1316,55 zł





Pomagaj psom codziennie Klik na leczenie psa

Starszy, wychudzony, z ropiejącymi ranami na pysku, wędrujący powoli przed siebie malamut… Zaniedbany, chory… To Kiba – kolejna ofiara ludzkiej bezmyślności i okrucieństwa…

Tym razem los był łaskawy – na drodze bezdomnego, wycieńczonego psa postawił kobietę o wielkim sercu, która nie potrafiła przejść obojętnie obok słaniającego się psiaka. Kiba został zabrany do kliniki weterynaryjnej i umieszczony tymczasowo w hoteliku w Częstochowie. Jednakże koszty diagnostyki i leczenia przekroczyły możliwości osoby prywatnej. Utrzymująca się od momentu znalezienia wysoka gorączka (40 st.), anemia, duża niedowaga, zmiany w nerkach i białko w moczu wymagają dalszej, szczegółowej diagnostyki. Ponadto Kiba ma ropiejące zmiany skórne i przepuklinę krokową. Zwrócono się do nas z prośbą o pomoc. Nie mamy funduszy, bo kilkanaście naszych stałych podopiecznych (emerytów-rezydentów i psów oczekujących na adopcję) generuje ogromne koszty. Od 3 dni o życie walczy też chora na parwowirozę Nina.

Ale ŻYCIE jest BEZCENNE. Kiba dostał szansę od losu, nie możemy więc zawieść jego i Karoliny, nie możemy zostawić ich bez pomocy. Kiba nie może czekać. Musi zostać umieszczony na kilka dni w klinice w Łodzi w celu pełnej diagnostyki. Po jej zakończeniu dalsze leczenie prowadzone będzie w hoteliku w Eminowie pod okiem nieocenionej Edytki.

Zawsze mogłyśmy liczyć na Wasze wsparcie. Dzięki Wam możemy skutecznie pomagać. Każda złotówka jest ważna. Kiba nie ma nikogo poza nami! Podaruj mu szansę. Nie bądź obojętny na jego los.

DobryKlik.pl zebrał dla Kiby kwotę  1286,80 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla Psinki

Klara ma niespełna 4 lata. Sunia z niewiadomych przyczyn stała się bezdomna i trafiła do podmiejskiej przechowalni, zimnego boksu. Zamiast leczenia, ktoś zafundował jej cierpienie i powolną śmierć.

Sunia ma ogromnego guza, który wymaga operacji. Klarę czeka poważny zabieg, a nas ogromne wydatki. Musimy przeprowadzić dokładną diagnostykę. Nie wiadomo, czy uda się wyleczyć Klarę jedną operacją, ponieważ guz jest ogromny i rozsiany po całych listwach mlecznych. Prosimy o wsparcie tej przeuroczej jamniczej piękności i trzymanie kciuków za powodzenie i skuteczność leczenia. Sama Klara to fantastyczny psiak, chce żyć i okazuje to każdym swoim ruchem i energią!

Nie jest nam znana historia suczki. Nie wiemy, kto mógł pozbyć się tak kochanego i ufnego psa. Chcemy dla Klary nowego, lepszego życia. Pierwszym jego etapem musi być jednak powrót do zdrowia. Obecnie koszty leczenia Klary są jeszcze w pełni nieznane, gdyż odbyła się dopiero pierwsza konsultacja. Klara przebywa w domowym hoteliku, co powoduje wzrost kosztów jej utrzymania.

DobryKlik.pl zebrał dla Klary kwotę  1007,55 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla Psinki

Maleńka suczka błąkała się po parku, kompletnie zdezorientowana. Nie wiedziała, w jakim kierunku powinna iść. W końcu ktoś powiadomił straż miejską.

Suczka trafiła do przechowalni, z której miała pojechać prosto do schroniska. Z kojca zabrali ją wolontariusze grupy lokalnej Fundacji Viva – Zwierzaki z Mińska. Okazało się, że maleńka suczka jest psią staruszką. W schronisku nie miałaby żadnych szans…

Psinka, jak i inne zwierzaki w jej wieku, słabo się już porusza, ma siwiutką mordkę i ząbki w fatalnym stanie. Widać, że nikt o nią nie dbał. Badania krwi wskazały na anemię, która zapewne wzięła się z niedożywienia. Bardzo możliwe też, że sunia nie mogła jeść z powodu zębów, które były połamane i całe w kamieniu.

Maleńkie ciałko pełne było kleszczy. Aż trudno uwierzyć, że sunia nie miała babeszjozy. Ponadto suczka miała chore oczka oraz zmiany zwyrodnieniowe w stawach, chodziła z trudem i prawdopodobnie również z bólem. Podczas osłuchiwania, lekarz wyłapał także szmery w sercu. Konieczne były specjalistyczne badania – usg, ponieważ sunia miała męczące biegunki oraz echo serca, z powodu źle pracującego serduszka.

Psia staruszka otrzymała cały arsenał leków, aby pomóc jej dosłownie i w przenośni stanąć na łapki. Psinka jest cały czas pod opieką lekarza, odbywa regularne wizyty i badania. Bardzo potrzebujemy wsparcia, aby móc ją leczyć.

DobryKlik.pl zebrał dla Psinki kwotę  1031,25 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psinki Lisi

Chora, 8-letnia suczka w typie owczarka collie merle jeszcze do niedawna przebywała w schronisku. Prawdopodobnie spędziła tam prawie całe życie. Nie domagała się zainteresowania, nie skakała na siatkę. Parzyła swoimi smutnymi zrezygnowanymi oczami, jakby nie miała już nadziei na lepsze jutro, jakby zapomniał o niej świat...

Parę lat temu znalazła swój długo wyczekiwany dom, jednak jej problemy zdrowotne spowodowały, że nowa rodzina postanowiła ją oddać z powrotem do schroniska... Czy suni uda się jeszcze odzyskać wiarę w człowieka?

Chociaż Lisia ma 8 lat, wygląda jak staruszka. Sunia musiała długo cierpieć, o czym świadczy ogólne osłabienie organizmu, wychudzenie, grzybica, guzy na śledzionie, a także wyłysienia na całym ciele, szczególnie na szyi i łapach. Lisia zmaga się prawdopodobnie z rzadką chorobą skóry – rogowaceniem ciemnym. Wstępne badania diagnostyczne nie pozostawiają złudzeń – Lisia będzie wymagała długiego leczenia i specjalistycznej karmy.

Obecnie sunia przebywa w hoteliku, gdzie otoczona jest troskliwą opieką. Niestety, bez pomocy ludzi o dobrym sercu, dalsze leczenie suczki nie będzie możliwe. Wspólnymi siłami możemy pomóc tej łagodnej, spokojnej i tak pragnącej miłości psince odmienić swój los.



DobryKlik.pl zebrał dla Lisi kwotę  719,60 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka Miko

Miko to około 18-letni piesek, znaleziony na ulicy, chodzące nieszczęście… Weterynarz, kiedy zobaczył malucha (piesek waży ok. 5-6 kg) był bardzo zmartwiony i powiedział, że od wielu lat nie widział takiego zaniedbania. Po psiaku chodziły gigantyczne pchły w ogromnych ilościach, cały czas się drapał, został odpchlony podwójną dawką.

Po wstępnych oględzinach okazało się, że ma zwichnięcie spojówki, w drugim oczku zapalenie, drożdżycę w uszach, popękane pionowo zęby, skórę w złym stanie i chore serce. Musimy wykonać badanie krwi, badanie serca, odrobaczenie, badanie kału, badanie oczu u okulisty, na pewno leczyć oczy i serce (serduszko już do końca życia, więc będą potrzebne leki na stałe). Piesek niedosłyszy i niedowidzi.

Cud, że nie zabił go samochód… Psiak, po zabraniu go do auta, został owinięty kocykiem i od razu zasnął tak mocnym snem, jakby od dawna nie miał możliwości spokojnego snu w ciepłym miejscu. Serce nam się krajało na ten widok. Teraz piesek przebywa w awaryjnym domu tymczasowym i poszukuje domu tymczasowego długoterminowego lub domu stałego.

Liczymy na to, że ktoś się ulituje nad tym staruszkiem. Nie wiemy, ile życia mu jeszcze zostało, ale chcemy, aby każda chwila była dla niego szczęśliwą, bo widać po nim, że wcześniej los go nie oszczędzał… Jeśli tak jak nam los psich seniorów nie jest Wam obojętny, prosimy o wsparcie finansowe dla Miko. Dziękujemy!

DobryKlik.pl zebrał dla Miko kwotę  905,13 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka Trezora

Wrośnięte w szyję trzy przęsła łańcucha. Olbrzymi, naciekający krwią i ropą guz. Nędza i rozpacz. Oto obraz psa, który przez 11 lat służył swoim właścicielom. Zdjęcia, jakie otrzymaliśmy na maila zgłoszeniowego nie pozwoliły na chwilę zwłoki. W nocy patrol interwencyjny ruszył ratować Trezora.

Z samego rana odebrano psa. Trezor zapewne kiedyś był uroczym, malutkim szczeniaczkiem. Może kiedyś był kochany? Ktoś mówił do niego: Nasz kochany, nasz piesku. Będziesz z nami szczęśliwy. Mówił i… Kłamał.

Jakiś czas temu na szyi Trezora pojawił się guz. Zaczął się powiększać. Rodzina zamiast udzielić psu pomocy medycznej, przypięła go na polu na łańcuchu, by „nie zarazić się guzem”. Tak Trezor żył od ponad roku - na napiętym łańcuchu; marzył, aby horror się skończył. Z dnia na dzień łańcuch coraz mocniej zaciskał się na szyi Trezora, aż w końcu w niewyobrażalnych cierpieniach zaczął wrastać w jego ciało… 10 cm rozdartego bólu.

Trezor został przewieziony do kliniki w Łodzi, gdzie została mu udzielona pierwsza i niezbędna pomoc medyczna. Kolejnego dnia Trezor trafił na stół operacyjny. W trakcie operacji wycięto olbrzymiego guza oraz usunięto wrośnięty łańcuch. Próbka guza została oddana do badania histopatologicznego. Wyniki powinny być za kilka dni. Czekamy z niecierpliwością.

Obecnie trwa leczenie Trezora i jego przyzwyczajanie się do normalnego życia bez łańcucha czy olbrzymiej narośli na karku. Potrzebna jest Wasza pomoc i wsparcie. Dajmy szansę Trezorowi na lepsze życie!

DobryKlik.pl zebrał dla Trezora kwotę  904,10 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka Cookiego

Drodzy Darczyńcy! Pewien bardzo uroczy psiak i jego właścicielka znaleźli się w wielkiej potrzebie… Na prośbę opiekunki Cookiego publikujemy jej list:

"W sierpniu przygarnęliśmy 2-letniego, 5-kilogramowego pieska - kundelka z przechowalni dla zwierząt. Smutne, czarne oczka patrzyły na nas i błagały o domek. Taki brudny, malutki, zakołtuniony śmierdzioszek. Nie znamy przeszłości psa. Wiemy tylko, że był w przechowalni około miesiąca, cały czas zamknięty w boksie z 2 innymi psiakami.

Piesek jest bardzo kochany, mądry, szybko łapie, co się do niego mówi. Widać, że jest bardzo nieufny. Przez pierwsze dni chodził bardzo nisko, unikał wyciągniętej dłoni... Zdecydowanie bardziej boi się mężczyzn. Dopiero niedawno zaczął podskakiwać i cieszyć się na nasz widok, kiedy wracamy do domu. Apetyt ma. Ciągle by coś jadł. Trochę stresu mu dołożyłam dzień po przybyciu do naszego domku, ale była taka konieczność - szczepienie, odrobaczanie, odpchlenie, kąpiel i trymowanie oraz przycinanie sierści.

Po kilku dniach okazało się, że coś jest nie w porządku. Nasz Cookie załatwiał się niekontrolowanie, nawet nie przymierzał się do normalnego sikania, tylko po prostu mu leciało, kapało. Pomimo bardzo długich i częstych spacerów nie udawało się, by załatwił się na dworze. Na spacerach wącha, obwąchuje i jakby zakopuje, jednakże wcale tam nie sika. Cookie załatwia się pod siebie, nie podnosi w ogóle swojego krótkiego ogonka.

Badanie moczu wykazało stan zapalny, dostaje antybiotyk. Lekarz nie mógł zrozumieć jak to pies nie czuje... Za moją namową zostało zrobione RTG kręgosłupa. Niestety.... Złamanie kompresyjne kręgosłupa z uciskiem na rdzeń kręgowy. Do tego widoczny na zdjęciu śrut. Brak słów..... Łzy same leciały. Co ten malutki piesiulek musiał przejść.

Zaczynamy walkę o zdrowie i sprawność Cookiego. Złamanie jest zagojone, zrośnięte. Nie wiadomo kiedy i co się stało. Nie wiemy, w jakim stanie jest rdzeń, czy da się cokolwiek zrobić, czy nie został uszkodzony pęcherz, jelita, okrężnica.

Po z lekarzami z klinik weterynaryjnych z całej Polski, koniecznie musimy zrobić rezonans, żeby sprawdzić skalę uszkodzeń. Samo badanie to koszt 800 zł. Do tego dochodzi konsultacja (80 zł) i ewentualne wdrożenie leczenia, dojazdy najbliższa klinika mieści się 120 km od naszego miejsca zamieszkania - Gdańsk).

Gdy będzie możliwość operacji, to koszty te wzrosną ogromnie wysoko. Przed rezonansem należy zrobić szczegółową morfologię. Leki powinny być podawane przez długi czas. Obecnie, aby nie było zastoju moczu wyciskamy go ręcznie, w niewielkiej ilości oddaje samodzielnie. Kupiliśmy pieluchy, szampony, krem, leki, środki czystości. Nauczyliśmy się robić zastrzyki. Trzeba utrzymywać Cookiego w czystości, kąpać co 2-3 dni. Po każdym załatwianiu wycierać chusteczkami i kremować.

Chciałabym prosić o pomoc. Nie mam środków na diagnostykę i leczenie Cookie’go. Bardzo go kocham i chcę zronić wszystko, aby mu pomóc. Nie wiadomo czy to porażenie się nie pogłębi jeśli nie zadziałamy. Tu ważny jest czas. Potrzebuje wsparcia, by Cookie odzyskał sprawność. Bardzo liczy się Wasza pomoc i każdą złotówka.

DobryKlik.pl zebrał dla Cookiego kwotę  1023,10 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka

Jest niedużym, niepozornym pieskiem, który trafił do mazurskiego schroniska. Gdy zobaczyła go wolontariuszka, bardzo ją wzruszył, gdyż wyglądał jak kupka nieszczęścia. Przerażony, chowający się przed wzrokiem człowieka, przepraszający że żyje. W dodatku kulejący po dawnym urazie nóżki.

Co to za życie dla takiego psiaka w schronisku ? Wegetacja, cierpienie, strach. Wolontariuszka poprosiła o pomoc Fundację. Zabraliśmy go do kliniki, potem do domowego hoteliku. Obecnie Nino jest coraz weselszy, chodzi na spacery bez smyczy; wciąż jest nieśmiały, kiedy poznaje nowe osoby, ale są postępy z każdym tygodniem. Widać, że potrzebuje kontaktu z człowiekiem i chociaż nieśmiało, ale garnie się do ludzi.

To mały, adopcyjny piesek, więc ma sporą szansę na dom, ale potrzebuje człowieka, który poświęci mu sporo czasu, da mu dużo ciepła i wyrozumiałości. Jest jeden problem do pokonania. Jego nóżka została uszkodzona w wyniku jakiegoś zdarzenia. Ortopeda nie widzi szans na jej uratowanie. To stare złamanie. Problemem jest kaleczenie jej podczas poruszania się, przez tarcie o podłoże. Nóżka usycha…

Czeka go nieuchronna amputacja, a później rekonwalescencja. Nino będzie musiał nauczyć się poruszać na trzech nóżkach. Z uwagi na jego małe rozmiary nie powinno to być trudne. Prosimy o wsparcie Nino, jego leczenia, trudnej operacji oraz utrzymania w hoteliku!

DobryKlik.pl zebrał dla Nino kwotę  1229,01 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka

Maksiu ma około 6, może 8 lat. Pod koniec marca został potrącony przez samochód. Niestety, wiejski weterynarz zawyrokował, że nic się nie da zrobić. Znaleźliśmy go ponad miesiąc później, kiedy wlókł łapy za sobą, miał mnóstwo ran, spowodowanych obtarciami, niefunkcjonujący poprawnie pęcherz. Był zamknięty w komórce na węgiel... Nie miał nawet okna.

Trafił na blisko dwa miesiące pod opiekę kliniki w Tychach. Leczenie ran, doprowadzenie pęcherza moczowego do pełnej funkcjonalności, ogólne wzmocnienie, odrobaczenie, rezonans w klinice pod Cieszynem. Wynik kiepski... Maksiu ma uszkodzony 12 i 13 krąg piersiowo-lędźwiowy. W prawej łapie zerwane więzadła krzyżowe, brak głębokiego czucia w lewej łapie, bardzo słabe czucie w lewej. W czasie konsultacji chirurgicznej lekarz stwierdził, że tak późno po urazie nie ma sensu operować. Trzeba rehabilitować, leczyć zachowawczo, zbierać na wózek.

Właśnie dlatego prosimy o pomoc. Maksiu trafił do kliniki rehabilitacyjnej w Zabrzu.

Plan rehabilitacji:
laseroterapia w celu pobudzenia rdzenia kręgowego do regeneracji;
hydroterapia – bieżnia wodna, ćwiczenia w wodzie 2 x dziennie;
masaż obejmujący cały tył ciałka w celu pobudzenia krążenia przez mięśnie, rozgrzania tkanek, podrażnienia zakończeń nerwowych 1 x dziennie;
PROM – ruchy bierne zapobiegające przykurczom, odżywiające prawidłowo stawy 3 x dziennie;
gimnastyka na piłkach, dyskach 2 x dziennie.

DobryKlik.pl zebrał dla Maksia kwotę  1834,15 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka

Miśka znalazła wolontariuszka Fundacji Viva! z grupy Tylko Przyjaciele Zwierząt w Opocznie. Pies leżał przy ruchliwej drodze i od razu było widać, że nie ma gdzie się podziać. Na dworze było wtedy 30 stopni i nawet zdrowe psy źle znosiły taką temperaturę.

Pies leżał na chodniku i się nie ruszał. Nie leżał w krzakach na jakimś odludziu, dookoła były domy, chodzili ludzie, a nikt nawet nie postawił przy nim miski z wodą. Wolontariuszka pobiegła do domu po wodę. Postawiła koło psa miskę, a sama pobiegła po pomoc. Kiedy wróciła na miejsce, ktoś życzliwy miskę z wodą "sprzątnął". Na szczęście pies nadal leżał w tym samym miejscu.

Misiek trafił do lecznicy pod kroplówkę. Na pyszczku miał trzy rany, w tym dwie koło oczu. Wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy, ledwo się ruszał, zwłaszcza, że to staruszek. Po kroplówce poczuł się trochę lepiej, na drugi dzień dostał kolejną i antybiotyk na 3 dni.

Wygląda na to, że ktoś Miśka uderzył, może jak wypędzał go z domu? A może ktoś go tak brutalnie przegonił? Misiek czuje się już lepiej, ale nadal potrzebuje dokładnej diagnozy i leczenia.

Najbardziej martwią nas oczy, bo Misiek kompletnie nie widzi, obija się o meble i przedmioty na swojej drodze. Dlatego chcemy zawalczyć o Miśka, jego życie i zdrowie! Jesteśmy już po pierwszej wizycie u okulisty. Jedno oko jest uszkodzone mechanicznie, ale nie jest to nowy uraz. To znaczy, że Misio nie pierwszy raz doznał krzywdy ze strony człowieka i nie pierwszy raz nie otrzymał pomocy.

Oczko trzeba oczyścić i zaszyć. Na drugim jest zaćma, którą można usunąć operacyjnie pod warunkiem, że po przebadaniu Misiek będzie się nadawał do zabiegu. Wtedy jest duża szansa, że psiak będzie widział przynajmniej na jedno oko. Przed nami kolejne badania – badania krwi, badanie serca i pewnie jeszcze wiele bardziej szczegółowych. Wszystko po to, aby ostatnie lata życia Misia wypełnione były szczęściem bez bólu i cierpienia.

Teraz psiak jest w domu tymczasowym, ale znajdziemy mu najlepszy dom na świecie! To spokojny i grzeczny pies, mimo krzywdy, jaką wyrządził mu człowiek, nadal jest ufny i łagodny, nadal wierzy w ludzi… Dlatego prosimy Was, wesprzyjcie nas w tej walce. Potrzebne nam są pieniądze na diagnozę, leczenie, zabieg, a także na dobrą karmę dla Miśka. Z góry dziękujemy Wam za pomoc! On zasługuje na najlepsze i najcudowniejsze życie, bo takiego nigdy nie miał!

DobryKlik.pl zebrał dla Miśka kwotę  878,95 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psiaka

Nigdy nie wiadomo, dlaczego ludzie porzucają swoich pupili. Zbyt szybko się nudzą? Obowiązek okazał się zbyt trudny? Zwierzak za bardzo dokuczał, a może trzeba mu poświęcić zbyt dużo uwagi? Pytania można mnożyć, ale odpowiedzi nigdy nie poznamy. Przynajmniej jedna rzecz jest pewna. Takie stworzonka nie mają szans na przeżycie. Tym bardziej, kiedy są dopiero szczeniakami, tak jak Laguna.

Nie jesteśmy w stanie stwierdzić, jak długo suczka błąkała się bez opieki, ale stan jej organizmu wskazuje na to, że tułaczka trwała nazbyt długo. A może było zupełnie inaczej? Najpierw ktoś ją głodził, a następnie wypuścił na ulicę, aby tam dokonała żywota. Jakiegokolwiek scenariusza nie namalować, każdy prowadzi do jednego i tego samego rezultatu.

Laguna jest przeraźliwie wychudzona. Kiedy na nią spojrzeć, to wydaje się, że pod skórą znajdują się już tylko same kości. Nie trzeba więc dodawać, jak bardzo jest osłabiona. Do tego dochodzą pchły, które nie dają chwili spokoju. Jakby tego było mało, piesek cierpi na problemy z jelitami.

Niestety przyjmowane leki nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Zdawałoby się, że takie doświadczenia na zawsze odsuną ją od ludzi, ale jest wręcz przeciwnie. Laguna to kochany piesek, nieustannie mogłaby się przytulać, dawać buziaki i spać na kolanach. To co uczynił poprzedni właściciel, nie zostawiło śladu w jej psychice.

Nasza porzucona sunia wymaga opieki medycznej. Potem będziemy szukać jej nowego domu, gdzie zostanie otoczona miłością, której dotychczas jej odmawiano. Leczenie i utrzymanie pieska kosztują, a nam brakuje na to pieniędzy, dlatego prosimy o pomoc. Razem uratujemy Lagunę.

DobryKlik.pl zebrał dla Lagunki kwotę  807,40 zł





Pomagaj psom codziennie Klikamy dla psiaków

Są różne pekińczyki. Wielkie grubcie i małe kruszynki. Lucynka jest mikropekinką. Malutką dziewczynką o jedwabistej sierści, ale z wielkim charakterem. Uwielbia być w centrum zainteresowania, a lwie serce nakazuje oszczekanie wszystkiego w jej zasięgu. Kocha być na rączkach i rozdawać buziaki.

Ideał do adopcji i kochania? Prawie… W schronisku zdiagnozowana jako "pekinka z uszkodzoną miednicą, po wypadku. Goi się, usztywnienie niewymagane". Trafiła do nas i byliśmy pewni, że szybko się zagoi i będzie szukała nowego domu. Coś nas jednak niepokoiło. Uznaliśmy za konieczne skonsultowanie małej u najlepszego psiego ortopedy.

Okazało się że była to najwyższa pora! Dziewczynka wcale nie ma strzaskanej miednicy (co się potrafi bardzo ładnie zagoić), ale ma wrodzoną wadę kręgosłupa, która na skutek dodatkowego urazu zaowocowała dodatkowo wypaczonymi kręgami..

Lucynka próbuje stanąć na tylne łapki i nie wie dlaczego nie może dogonić swoich pekińskich braci… Tak bardzo chce, tak bardzo się stara…

Jest jednak szansa! Od kilku lat stosowana w leczeniu zwierząt, innowacyjna i rewelacyjna metoda kuracji przy pomocy komórek macierzystych! To takie komórki, które mają dwie zdolności: potencjalnie nieograniczonej liczby podziałów (samoodnawiania swojej puli) oraz różnicowania się do innych typów komórek.. To fantastyczna metoda, stosowana z powodzeniem w medycynie regeneracyjnej zarówno u ludzi jak i, od niedawna, zwierząt!

Ta metoda to szansa na nowe, zdrowe i bezbolesne życie. Dla Lucynki jest to szansa na znalezienie nowego domu... Taka operacja to koszt ponad 2000 zł, których teraz nie mamy. Bez Waszej pomocy nie damy rady zoperować i uratować Lucynki. Chcemy zapewnić jej dobre życie. W imieniu tej małej pannicy prosimy o wsparcie, każda złotówka się liczy!



DobryKlik.pl zebrał dla Lucynki kwotę  1018,75 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psa

Bolek to pies będący pod opieką wolontariuszki jednego z wielkopolskich schronisk. Ten psiak przez wiele lat czekał na ratunek za schroniskowymi kratami.

W połowie maja Bolek przeskoczył przez ogrodzenie. Wystraszył się strzałów na poligonie, który znajduje się za domem. Wojsko miało wtedy jakieś ćwiczenia wraz z gośćmi z zagranicy i praktycznie codziennie słychać było karabiny i wybuchy granatów. Po dwóch dniach w sobotę pies został znaleziony w sąsiedniej wiosce przez ludzi mieszkających nieopodal – leżał w rowie, nie ruszał tylnymi łapami.

Ludzie, którzy go znaleźli, powiadomili służby porządkowe (łącznie dzwoniono pod pięć numerów), ale aż do niedzieli nikt się nie zainteresował sytuacją. Na szczęście nie dali za wygraną i w niedziele zadzwonili do weterynarza z Obornik, który od razu przyjechał i zabrał go do swojego gabinetu. Rodzina, która znalazła psa, w tym samym dniu zadzwoniła do wolontariuszki pod numer podany w ogłoszeniu. Od razu jak tylko było to możliwe Bolek został przewieziony do kliniki weterynaryjnej w Poznaniu, gdzie znajduje się hotelik i psiak mógł zostać pod całodobową opieką.

Na miejscu wykonane zostały zdjęcia RTG i badania krwi. Diagnoza niestety nie była optymistyczna – uszkodzenie kręgosłupa w dwóch miejscach (odcinku krzyżowym i piersiowym), znaleziony śrut w klatce piersiowej oraz brak czucia głębokiego w łapach. Uszkodzenie kręgosłupa sprawia, że Bolek nie kontroluje wydalania moczu i kału. W odcinku krzyżowym złamaniu uległ jeden z kręgów, natomiast w odcinku piersiowym krążek pomiędzy kręgami wysunął się i wpadł do kanału nerwowego.

Przeprowadzone kolejne badania – pojawiło się światełko nadziei. Czucie jakby wróciło – pies nie miał odruchu zabierania łap, ale obracał głowę i widać, że czuł ból, kiedy uciskało się łapy i ogon. Bolek został zawieziony na tomografię komputerową do Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Weterynarynej. Badanie wykazało, że nie obędzie się bez operacji, ponieważ kontrast nie jest w stanie przejść przez odcinek piersiowy. 25 maja odbyła się operacja kręgosłupa.

Teraz czekamy, aż Bolek odzyska czucie w tylnych łapkach. Psiak poddawany jest rehabilitacji. Bolek, poza niedowładem tylnych łap, zachowuje się normalnie, tak samo jak przed wypadkiem. Jest bardzo żywiołowy, szczeka na inne psy, je, pije, jest kontaktowy, a kiedy widzi swoją opiekunkę, próbuje wejść jej na kolana i prosi o pieszczoty.

Koszty leczenia Bolka są duże, jednak jak każde zwierze zasługuje, aby walczyć o jego życie. W najgorszym wypadku grozi mu poruszanie się na wózku, jednak każdego dnia obserwujemy, jak psiak walczy i chce żyć! Z całego serca prosimy o pomoc w postawieniu Bolka na nogi!

DobryKlik.pl zebrał dla Bolka kwotę  1021,60 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psa

Bastiana zabraliśmy z małego przytuliska z nadzieją znalezienia mu kochającego domku. Bastek to wspaniały pies o wielkim sercu, który garnie się do ludzi i innych psów, natomiast rozpacza, kiedy człowiek znika mu z oczu... Okazało się, że niestety jest również chory.

W badaniu klinicznym oka (z którego wycinana była niegdyś trzecia powieka) stwierdzono ropne zapalenie spojówki oka ze łzawieniem i opuchnięciem powiek. Nabłonek rogówki jest silnie uszkodzony i póki co trudno stwierdzić, czy pies w ogóle widzi na to oko. W jego oku zdiagnozowano wysokie ciśnienie. W uszach ma silny stan zapalny, latami nieleczoną drożdżycę… Wskazano wykonanie EKG serca, USG jąder, przyszłościowo planujemy także badania krwi i kastrację.

Wykupiliśmy pierwszą receptę, w tym antybiotyk oraz lek sterydowy na obniżenie ciśnienia w oku. Bastkowi trzeba aplikować leki kilka razy dziennie, jest przy tym bardzo cierpliwy i grzeczny.

Zaczęliśmy walkę o zdrowie i szczęście Bastka. Walkę, którą będziemy mogli kontynuować tylko dzięki Państwa pomocy Każda, nawet najmniejsza kwota jest dla nas bardzo ważna. Przed nami kolejne faktury za opiekę szpitalną, leki i hotelik, w którym Bastek mieszka. Leczenie psiaka będzie długotrwałe. W imieniu Bastka, wielkiego beagla o wielkim sercu, prosimy o wsparcie jego leczenia i udostępnianie informacji!Kochani, nie dzielmy zwierząt w potrzebie na te „nasze" i te „cudze. Przecież każde zwierzę, bez względu na to, w jakim kraju dosięgła je krzywda, zasługuje na pomocną dłoń! Przy tak ogromnej ilości zwierząt, jaką zajmują się nasi opiekunowie, umożliwienie nam zakupu czegokolwiek z listy potrzeb jest niezwykłym darem. Pomóżmy ukraińskim zwierzakom w walce o życie, zdrowie i lepsze jutro!

DobryKlik.pl zebrał dla Bastianka kwotę  1045,40 zł





Pomagaj psom codziennie Klik dla psa

Jest na świecie miejsce, w którym psy mają niewiarygodnie straszne życie! W miejscu tym rogrywa się wojna, a codzienność tamtejszych istot to kalectwo i ulica. Nie ma na co czekać! Wraz z Psorro – w służbie Zwierzakom kilka dni temu rozpoczęliśmy akcję "Ukraina", której pierwszy etap zakończył się błyskawicznie! Kontynuujemy nasz projekt, ponieważ potrzeby nadal są ogromne.

W czerwcu przyjedzie do Polski 10 psów z dniepropietrowskiego schroniska, które ma pod opieką ponad 500 psów i ponad 100 kotów. Zaprzyjaźnione Fundacje zobowiązały się pomóc – jedna przygarnie pod swoje skrzydła 6 psów, inna – umieści pozostałe psiaki w domach tymczasowych.

Organizujemy zbiórkę, aby nie powitać wolontariuszek i psiaków z pustymi rękoma. Być może uda się również odrobinę wesprzeć finansowo zakup paliwa na podróż. Pilnie musimy zaopatrzyć się w środki Bravecto oraz Advocate, a także podkłady higieniczne. Potrzebne są koce, klatki, ręczniki, psie materace, obroże, smycze, wiaderka na wodę, mokra karma, makaron, ryż, a także wszelkie środki czystości, worki na śmierci, farby ścienne.

Kochani, nie dzielmy zwierząt w potrzebie na te „nasze" i te „cudze. Przecież każde zwierzę, bez względu na to, w jakim kraju dosięgła je krzywda, zasługuje na pomocną dłoń! Przy tak ogromnej ilości zwierząt, jaką zajmują się nasi opiekunowie, umożliwienie nam zakupu czegokolwiek z listy potrzeb jest niezwykłym darem. Pomóżmy ukraińskim zwierzakom w walce o życie, zdrowie i lepsze jutro!

DobryKlik.pl zebrał dla psiaków kwotę  910,90 zł





Charytatywna zbiórka dla psów Kliknij dla pieska

Lorcia to suczka, która walczyła o przetrwanie na jednej ze świętokrzyskich wsi. Szła sobie chodnikiem wzdłuż drogi, mijali ją ludzie i samochody. Nikt się nie zatrzymał, nikt nie pomógł. Wtedy zauważyła ją przejeżdżająca wolontariuszka. Nie mogła uwierzyć, że tak osłabiona psinka jest jeszcze w stanie iść o własnych siłach.

Wiedziała, że nie można jej tam zostawić. Podjęła szybką decyzję o uratowaniu Lorci. Sunia bała się podejść, jednak głód okazał się zbyt silny i skusiła się na jedzenie. Suczka przez ponad tydzień czekała w kojcu, aż uda się znaleźć dla niej dom tymczasowy, co nie sprzyjało jej powrotowi do zdrowia. Obecnie Lorcia jest w domu tymczasowym we Wrocławiu i tam będzie dochodziła do siebie. Okazało się, że to bardzo miła i przytulaśna sunia. Lubi zabawy i spacerki. Trudno określić jej wiek, jednak na podstawie jej zachowania i ogólnej kondycji szacujemy, że może mieć około 5-8 lat. Niestety, zęby suczki są w tragicznym stanie; są połamane i pościerane. W dniu znalezienia ważyła nieco ponad 10 kg, docelowo powinna ważyć około 15 kg.

Potrzebujemy wsparcia w utrzymaniu Lorci. Sunia musi dostawać karmę wysokobiałkową, żeby nabrać wagi. Potrzebna będzie wizyta u specjalisty, który zajmie się zębami suczki. Jej skóra też nie jest w zbyt dobrym stanie. Za jakiś czas niezbędne będą szczepienia oraz sterylizacja. Prosimy Was, okażcie naszej podopiecznej odrobinę troski! Ona naprawdę bardzo jej potrzebuje

DobryKlik.pl zebrał dla Lorci kwotę  611,74 zł





Adopcje psów Kliknij dla pieska

W schronisku w Napierkach wolontariuszka zauważyła za kratami smutną psią rodzinkę: mamę ze szczeniakami. Szczeniaczki przypominały dzikuski, a suczka była przestraszona i wycofana. Wiadomo było, że w takim stanie psychicznym nigdy nie znajdą domów i czeka je dożywocie w schronisku.

Na prośbę wolontariuszki przyjęliśmy rodzinkę do hoteliku, ale nie było to szczęśliwe zakończenie historii. Pojawiły się wymioty i biegunka, natomiast testy wykazały parwowirozę. Ponadto, rodzinka była przeraźliwie zarobaczona. To wszystko było za trudne dla maleńkiej suczki, której nie udało się przeżyć... Dwa maluszki walczyły dzielnie. Jeden wcześniej, drugi później opuścił klinikę. Teraz już wiemy, że będą żyły. Mama psiaków, której na imię Szarja, również odzyskuje zdrowie.

Obecnie mama i jej psie dzieci przebywają w hoteliku, gdzie czekają na domy. Szukamy pilnie nowych opiekunów dla każdego z nich. Psiaki są nieśmiałe, ale wystarczy otworzyć przed nimi swoje serce, a odwdzięczą się tym samym i staną się najwspanialszymi czworonożnymi przyjaciółmi. Bardzo prosimy o pomoc w pokryciu kosztów leczenia, a także w zdobyciu środków na jego kontynuowanie. Te kochane psiaki dzięki Wam mogą odzyskać radość i mieć szansę na spokojne psie życie!

DobryKlik.pl zebrał dla Szarji kwotę  649,41 zł





Adopcje psów Kliknij dla pieska

Dżeki (dawniej Kiler) został przywieziony do naszego przytuliska z likwidowanego schroniska w Krzesimowie. Historia Dżekiego jest smutna i przejmująca. Po śmierci właściciela psiak trafił w niepowołane ręce, skąd został interwencyjnie odebrany i umieszczony w schronisku. Już wtedy jego stan nie był najlepszy, jednak późniejszy brak właściwej opieki, diagnozy i leczenia spowodował, że Dżeki jest niemal całkiem łysy, ma wygryzione rany i stan zapalny skóry, a poza tym pomimo apetytu jest bardzo wychudzony.

W trakcie wizyty w gabinecie weterynaryjnym pobraliśmy psiakowi krew na podstawowe badania analityczne, które miały pokazać pracę nerek, wątroby, trzustki i tarczycy. Zrobiliśmy również morfologię, kał na pasożyty, zeskrobiny na obecność nużeńca oraz wymazy na bakterie i grzyby.

Pierwsze wyniki pokazały, że psiak ma mocną niedoczynność tarczycy oraz niewielki problem z trzustką. Wdrożyliśmy leczenie tarczycy i trzustki, a także zakupiliśmy karmę z najwyższej półki opartą wyłącznie na świeżych rybach i warzywach, gdyż nie możemy wykluczyć, że problem ma również podłoże alergiczne. W Krzesimowie psy są karmione odpadami z kurczaków, co u wielu psów może powodować uczulenie. Otrzymany po kilku dniach wynik badania mikrobiologicznego nie napawa nas optymizmem. Wykryto obecność opornego na wszystkie antybiotyki betalaktamowe gronkowca Staphylococcus intermedius oraz bakterię Streptococcus spp. W tej sytuacji Dżeki musi dostawać co najmniej dwa antybiotyki równocześnie, a leczenie będzie skomplikowane i długotrwałe. Dlatego oprócz terapii farmakologicznej chcemy wdrożyć terapię ozonem, która jest kosztowna.

Dżeki ma mniej niż 5 lat, a wygląda na staruszka. Jego smutne oczy proszą o pomoc. Nie możemy mu tej pomocy odmówić, tym bardziej, że to psiak o cudownie łagodnym i przyjaznym usposobieniu. Uwielbia się przytulać, a po tygodniu pobytu u nas już nawet zaczyna się bawić. Staramy się poprawić jego kondycję psychiczną, bo tylko wówczas może skutecznie walczyć o swoje zdrowie. Wierzymy, że nasz wysiłek nie pójdzie na marne i Dżeki znów będzie pięknym psem, który skradnie czyjeś serce, tak jak skradł nasze.

Obecnie Dżeki wymaga stałego podawania hormonów tarczycowych w dużych dawkach, enzymów trzustkowych, antybiotyków, preparatów osłonowych. Potrzebuje też częstych kąpieli pielęgnacyjnych i drogiej karmy dobrej jakości. Jeśli uda się zgromadzić potrzebne środki będziemy równolegle prowadzić terapię ozonem. Prosimy Was, podarujcie Dżekiemu szansę! Pomóżcie mu wrócić do zdrowia, aby mógł zyskać lepszą przyszłość u boku kogoś, kto pokocha go tak jak my!

DobryKlik.pl zebrał dla Dżekiego kwotę  614,40 zł





Adopcje psów Kliknij dla pieska

Poznajcie Kido, naszego dzieciaka. Kidek może mieć od 10 miesięcy do roku. Jest duży, tak samo jak duże jest jego serduszko. Mieszkał na ulicy. Po szybkiej interwencji inspektorów, przylgnął do jednego z nich i prosił o pomoc. Bał się zostać sam, był głodny, czuł się bardzo zdezorientowany. Zna ludzi, wie co to ciepłe słowo – merda ogonem, cieszy się całym sobą gdy tylko ktoś powie do niego coś miłego. Jak to możliwe, że tak cudowny psiak musiał walczyć z bezdomnością? Miejscowe burki nie dawały mu spokoju, nie pozwalały jeść, ani schronić się w bezpiecznym miejscu. Nie miał szans poradzić sobie sam. Żaden pies nie powinien walczyć w ten sposób o przetrwanie... Kido jest przesłodki i pragnie miłości człowieka. Zastraszająco ufny wobec ludzi, daje ze sobą zrobić wszystko. Mimo tego, szuka domu i miłości oraz poczucia bezpieczeństwa.

W lutym Kido skaleczył się w przednią łapę. Weterynarze zszyli ją i już myśleliśmy, że jest dobrze, aż tu nagle zaczęły się gorączki i powikłania… Lekarze dwoili się i troili, ale infekcji nie udawało się opanować. Pojawiły się zmiany, kolejne palce podlegały zainfekowaniu. Gdy padły pierwsze słowa o amputacji, załamaliśmy się. Zadzwoniliśmy do wielu specjalistów. Jeden z weterynarzy zaoferował swą pomoc. Dokonano amputacji tej części łapy, która nie była już do uratowania. Kido stracił dłoń. Operacja została przeprowadzona po 7 dniach walki o każdy centymetr łapki i przy wykorzystaniu całej gamy najsilniejszych antybiotyków. Zaraz po amputacji piesek przestał gorączkować, odzyskał siły, a łapa zaczęła się goić. Niewielkie, ale niepokojące sączenie z rany przedłużyło jego pobyt w klinice.

Dziś jest już lepiej, ale pełnego sukcesu jeszcze nie ogłaszamy. Nie chcemy ryzykować kolejnych infekcji lub przeoczenia niepokojących objawów. Piesek codziennie musi mieć zmieniane opatrunki i poddawać się kontroli weterynaryjnej. Weterynarz wyjaśnił nam, że istnieją możliwości technologiczne, które pozwolą Kidiemu wieść normalne życie po wygojeniu się rany: 1. Implant – metoda operacyjna. Z łapy wystawałby mu element stały. Metoda inwazyjna i zagrożona niebezpieczeństwem kolejnych zakażeń. Ponadto, zabieg bardzo kosztowny. 2. Proteza 3D: drukarka 3D drukuje protezę dopasowaną do uszkodzonej łapy Kidiego i jest to element zakładany i zdejmowany, jak but.

DobryKlik.pl zebrał dla Kido kwotę  1013 zł





Adopcje psów Klik dla psa

Pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Swojego opiekuna kocha bardziej niż siebie samego, niż innego psa. Miłość owczarka jest jeszcze większa – to pies jednego „pana”. Za swoją ludzką rodzinę owczarek skoczy w ogień, przebiegnie pół świata, wskoczy do lodowatej wody. Serce owczarka bije tylko w jednym celu – aby być obok tego, któremu jest tak bardzo oddane. Tym bardziej niezrozumiałe są dla nas sytuacje, kiedy ludzie postanawiają się pozbyć swojego starszego już psa ot tak – po prostu. Bo szkoda leczyć. Bo stary. Bo opieka nad nim to już same problemy. Bo się znudził. Bo tak. Bo mi się nie chce…

Historia Inki jest typowa. Zestarzała się, rozchorowała. Przestała cieszyć oko i nie była już powodem do tego by imponować znajomym. Taki oto odpad, którego trzeba się pozbyć. Że kocha? Że co? To tylko pies. Wezmę nowego. Inkę trzeba zutylizować… To znaczy... ten... tego... chciałem rzec... uśpić. Przecież to humanitarne! Że kocha? Że co? To pies kocha? Pani – co pani gada. To tylko pies! Szkoda kasy, lepiej kupić nowego i znowu poszpanować. Były opiekun nawet przez chwilę próbował „naprawić zepsutego psa”. U Inki leczono nużeńca. Kiedy kuracja nie przyniosła skutku, lekarz zalecił dodatkowe badania. Właśnie na tę diagnostykę szkoda było pieniędzy. Kalkulacja była prosta – zastrzyk śmierci jest znacznie tańszy.

Jednak weterynarz miał serce. Popatrzył w oczy Inki. Żywe, mądre, oddane. Inka wcale nie stała nad grobem. Inka nie była w stanie terminalnym. Co więcej – Inkę można leczyć. O ile dobrze się ją zdiagnozuje… Co robić? Najlepiej znaleźć bezpieczne miejsce. Kiedy Inka trafiła do nas, rozpoczęliśmy natychmiastową diagnostykę... I wszystko stało się jasne. Leczenie nużeńca nie przyniosło efektów, bo to nie był nużeniec tylko ropne zapalenie skóry – autoimmunologiczna choroba, która dręczy psa przez lata. Nieleczona powoduje silny ból, świąd skóry. Na ciele chorego psa pojawiają się sączące ropnie. Skóra twardnieje, jest nieprzyjemna w dotyku.

Od poprzedniego opiekuna uzyskaliśmy informację, że rok temu Inka miała usuwany guz listwy mlecznej. Może tak, może nie. Obecnie są nowe przeżuty. Gdyby wtedy usunięto całą listwę mleczną – prawdopodobnie dziś nie byłoby problemu. Czy znowu zaważyły pieniądze? Ale to nie koniec nieszczęść. Po badaniu USG ukazał się nam guz śledziony, który trzeba szybko usunąć... Jest jednak problem… Nie można operować psa, który ma ropowicę, bo wtedy doszłoby do zakażenia, które z kolei wywołałoby prawdopodobnie zapalenie otrzewnej, a może nawet sepsę…

Musimy natychmiast wyleczyć skórę i mieć nadzieję, że guz nie pęknie i zdążymy na czas. Usunięcie nowotworu śledziony to operacja ratująca życie. Trzeba też się spieszyć, bo najczęściej guz śledziony to – hemangiosarcoma – bardzo złośliwy. Pocieszeniem jest to, że w USG brak innych zmian nowotworowych – oprócz tych na śledzionie! Potrzebujemy pieniędzy na leczenie skóry, na operację śledziony i operację usunięcia listwy mlecznej… Jeżeli chcecie wspomóc Inkę – wspomóżcie nas finansowo udostępnijcie nasz apel!



DobryKlik.pl zebrał dla Inki kwotę  951,76 zł





Pomaganie psom Kliknij dla pieska

Życie nie dało Misi zbyt wiele, my chcemy jej ofiarować tyle, ile zdołamy. A przecież zasługuje na dużo – godne pieskie życie, bez choroby, ale za to z ogromem miłości.

Wolontariusze otaczają swoją opieką kilka bezdomnych psów bytujących na ulicach miast. Z różnych przyczyn nie znalazły one do tej pory swojego domu i opiekuna. Takim właśnie psem jest Misia – bardzo płochliwa i bojąca się wszystkiego sunia. Mieszka koło zakładu pracy, na terenie którego ma postawioną budę i dostaje jeść.

Misię udało się wysterylizować. Po zabiegu musiała jednak wrócić do budy – nikt nie był zainteresowany adopcją suczki, która ze strachu potrafiła złapać zębami. Ale przecież nie specjalnie… Bezdomność, mieszkanie na ulicy i brak kochającego opiekuna – to wszystko odbiło się na zdrowiu Misi. Suczka w ostatnim czasie poważniej się rozchorowała, lekarz stwierdził zapalenie płuc. Konieczna była długa antybiotykoterapia, co w warunkach leczenia „na zewnątrz” okazało się bardzo trudne. Psina musiała raz w tygodniu odwiedzać weterynarza – kontrole i kolejne zdjęcia RTG były wykonywane po to, by sprawdzić, czy choroba się cofa. Aby pomóc suczce walczyć, wolontariusze zamówili jej także suplementy i witaminy – Misia nie jest już najmłodszym psem, a nadwerężona odporność bardzo utrudnia rekonwalescencję.

Obecnie nasza podopieczna dostaje leki co trzy dni, jest codziennie suplementowana i raz na dwa tygodnie musi jechać na wizytę do przychodni. Prosimy Was o pomoc dla tej doświadczonej przez życie psiny!



DobryKlik.pl zebrał dla Misi kwotę  1022,76 zł





Adopcje psów Kliknij dla pieska



Miłka, która się zawieruszyła - trafiła do nas tuż przed Wigilią. Typowy-nietypowy jamnik króliczy. Niewiele ponad kilogram nieszczęścia. Jest zupełnie niewidoma, nie słyszy. Jest wyłysiała i wychudzona. Jest porzucona, niechciana i zupełnie przez świat zapomniana. Ale JEST.


Mała Miłka biegała przerażona po ruchliwej ulicy, najpewniej wyrzucona. Właściciele kilka dni wcześniej chcieli ją uśpić, ale weterynarz odmówił poddania jamniczki eutanazji. Schronisko, które zagarnęło psa z ulicy, nie oddało zguby właścicielom. Uznano, co nie dziwi, że trzeba się było "bardzo postarać", aby doprowadzić psa do takiego stanu i rzekomo pozwolić mu się "zawieruszyć". Nie będziemy tu spekulować, ile było w tym celowego działania wynikającego z braku możliwości eutanazji. Tak od razu trafiła do nas.

Miłka ma 14 lat. Niezwykle pocieszna i garnąca się do człowieka, w którym upatruje mimo wszystko bezpieczną przystań i swego przewodnika. Ile pozostało Miłce ziemskiej drogi, nie wiemy. Wiemy jednak, że właśnie tu, u kresu swej wędrówki, potrzebuje nas najbardziej, bo Ci, dla których jej serce biło, zniknęli, kiedy przyszła starość.

Potrzebne są fundusze na diagnostykę Miłki. Weterynarz zaleca badania tarczycy, diagnostykę w kierunku zespołu Cushinga oraz badania krwi (morfologia, biochemia). Ponadto Miłka jest silnie zapchlona i zarobaczywiona oraz niedożywiona. Potrzebne jest ubranko, specjalistyczna karma, suplementy.

W sumie potrzeba około 2 000 zł, aby zapewnić Miłce komfort starości.

DobryKlik.pl zebrał dla Miłki kwotę  1040,90 zł






Dziękujemy Wam! za wszystkie kliknięcia i wpłaty